statystyka
Katalog Dobrych Stron DI
Blog > Komentarze do wpisu
Żałoba

prezydent z zonaNie chciałem pisać na ten temat. Chyba nikt nie chciał. Jednak waga sytuacji wymaga tego wpisu.

Nie chcę uciekać się do hipokryzji (do której ostatnimi czasy nagminnie uciekają się nasi politycy, aktorzy, muzycy, urzędnicy itd.) i pisać o nieżyjącym Prezydencie czegoś ‘na pokaz’ bo prawdę mówiąc to nie był mój prezydent. Fakt, popierałem go w wyborach w 2005 roku, wtedy jawił mi się zmianami na lepsze. Wtedy wchodziłem w małe konflikty z moim kuzynostwem,  broniłem jego osoby bo uważałem to za słuszne, z tym wszystkim co nam mówił się zgadzałem i w pełni popierałem.

Czar osoby Lecha Kaczyńskiego prysł wraz z przejęciem rządów przez PiS, Samoobronę i LPR. Mam wrażenie iż wtedy zaczęło się ’wodzenie za nos’ prezydenta przez jego brata i partię, które tak naprawdę trwało do ostatniej soboty.

Jednak dzisiaj nie sposób nie napisać o tym co dobre i co będą miło wspominał. Pan Prezydent, jego małżonka nie byli mi zupełnie obcy, znani jedynie z ekranu telewizji. ‘Poznałem ich’ (cudzysłów celowy) w najgorętszym okresie kampanii prezydenckiej, w Sanktuarium w Łagiewnikach 14 października 2005 roku kiedy to obaj kandydaci oraz jeszcze urzędujący Aleksander Kwaśniewski spotkali się na mszy z okazji Dnia Papieskiego. Po mszy w tłumie ludzi udało mi się dostać autografy prezydenta i prezydentowej, powiedziałem kilka słów ciepłych słów pani Marii (której nie oblegali dziennikarze) i zadowolony wróciłem wieczorem do domu. Nikt z nas nie myślał wtedy, że za niespełna 5 lat ich już między nami nie będzie... Przez ostatnie kilka dni prowadziłem poszukiwania tej książeczki z dokładnym opisem mszy, w której znajdowały się podpisy ale jak na razie niestety poszukiwania przebiegają bez skutku...

Nie ukrywam, że jestem poruszony rozmiarem tej tragedii, jej porażającymi skutkami. W sobotę oprócz prezydenta odeszło wielu znakomitych specjalistów, pasjonatów, liderów w swoich dziedzinach. Ta 9-dniowa żałoba narodowa jest czymś w pełni uzasadnionym.

W ostatnich latach mieliśmy co najmniej kilka tego typu dni, część z nich była w moim odczuciu wyrazem pewnej nadgorliwości władz państwa. Tak naprawdę żałoba żarodowa na dobre wpisała się w krajobraz naszego kraju przez co straciła na swojej randze. Oczywiście mam świadomość, że pisanie o czyjejś śmierci jest czymś trudnym, jest stąpaniem po bardzo silnych emocjach. Jednak mam wrażenie, że ostatnie żałoby nie dotyczyły ogółu społeczeństwa a jedynie jego skrawka związanego najczęściej z danym rejonem tragedii. W tego typu przypadkach ogłaszanie żałoby narodowej mijało się z celem bo tak naprawdę cały naród nie czuł żałoby. Czuły ją natomiast media lubujące się w pisaniu, pokazywaniu tragedii, którą ‘pochłaniała’ część społeczeństwa. I tak na przykład trzeciego dnia żałoby narodowej ogłoszonej w związku z pożarem w Kamieniu Pomorskim mało kto poza mediami oraz osobami z tamtego rejonu, rodzinami zmarłych o żałobie pamiętał...

Dzisiaj jest inaczej. W sobotę nie trzeba było ogłaszać żałoby bo ona niejako sama się ogłosiła, zagościła w umysłach ludzi, w ich postawie i zachowaniach. Dzisiaj idąc przez miasto widzę dziesiątki biało-czerwonych flag z kirem, widzę tłumy w kościołach na specjalnych mszach, widzę szczere łzy, żal, a także strzępki rozmów ludzi na ulicy na jeden, smutny temat...  Myślę, że w tak smutnych okolicznościach możemy być  dumni z tego, że w tak ciężkich chwilach możemy być naprawdę RAZEM mimo codziennych różnic, sporów. W takich momentach jestem dumny z tego, że jestem Polakiem i że żyję właśnie w tym nadwiślańskim kraju.

środa, 14 kwietnia 2010, pan-audytor

Polecane wpisy