statystyka
Katalog Dobrych Stron DI
niedziela, 22 listopada 2009
The Fray - "The Fray"

Recenzja w serwisie cgm.pl - KLIK!

Miłego czytania;-)

09:57, pan-audytor
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 listopada 2009
Florence and the Machine - "Lungs"

Florence and the Machine - LungsCoś długo mnie tutaj nie było z dłuższym tekstem więc udając wielki ‘come back’ chce Was dzisiaj zabrać na wycieczkę do chłodnej, pochmurnej, XIX wiecznej Anglii (może być XVIII wieczna jak ktoś się wczuje). Zapraszam was do jakiejś znanej karczmy (nazwę zapomniałem - każdy sobie wymyśli), w której wystąpi gwiazda wieczoru – Florence and the Machine przybywająca z odległej przyszłości brytyjskiej sceny muzycznej!;-) Życząc miłej zabawy podczas jej fenomenalnego występu zachęcam do przeczytania dalszej części tego tekstu, który wreszcie zdołałem ukończyć;-)

Tak na dobrą sprawę z Florence po raz pierwszy zetknąłem się na jednym z polskich portali muzycznych (dokładnie to tu na Screenagers.pl było) kiedy to Florence wydała swój pierwszy singiel zwiastujący cały album. Teledysk do "Dogs Day are Over" - bardzo obiecujący, kolorowy, jak mniemam był robiony na niezłej fazie;-)

Płytę mam już od sierpnia ale przez pewien okres czasu zupełnie mi nie podchodziła. Sam sobie nie pomagałem w przyswojeniu materiału katując „Lungs” podczas jazdy starym (a przez to głośnym) autobusem. Jakby nie patrzeć tego typu brzmienia na zwykłych słuchawkach przegrywają z donośnym dźwiękiem silnika Autonaprawy;-D

Przez te różnego rodzaju niedogodności poznawałem "Lungs" po kawałku. Niestety Florence and the Machine nie zdołali zachęcić mnie do słuchania pierwszymi sekundami utworów więc na początku byłem bardzo wybiórczy. Słuchałem pierwszej trójki i byłem szczęśliwy z tego, że nie zaczepiam reszty;-) Prawdziwym przełomem był pewien mini-koncert jaki zagrali dla MTV2. Później widziałem jeszcze jeden, dla jednej z brytyjskich rozgłośni radiowych i to w końcu mnie przekonało do przesłuchania "Lungs" 'od dechy do dechy'. I dopiero teraz wiem, że było warto;-)

Muzyka Brytyjczyków zdecydowanie odbiega do frywolnych, indie-rockowych, podszytych skoczną gitarą numerów grup typu Arctic Monkeys czy The Kooks notabene również zamieszkujących wyspy. Widać jak na dłoni, że zespołem rządzi głoś Florence, a jej sposób wyrażania emocji, budowania nastroju jest najbardziej zauważalny. A co jest najbardziej zauważalne z bogatego instrumentarium (w którym nie mogło zabraknąć laptopa z jabłkiem)? Odpowiedź jest zaskakująca gdyż jest to… harfa, która stanowi w pewnym sensie egzotyczny dodatek, bardzo rzadko (jak nie w ogóle) spotykany w tego typu produkcjach. Nie zabrakło również elementów elektroniki (po to ten laptop ze świecącym jabłkiem), partii fortepianowych, świetnych chórków czy dźwięków smyczków razem tworzących jedyny, niepowtarzalny klimat przez duże ‘K’. Muszę przyznać, że zespół na serio wziął budowanie nastroju. Utwory są bardzo nieprzewidywalne. Niby się kończą a jednak się nie kończą, uderzają po raz kolejny z nową mocą ("Dogs Day Are Over") albo na chwilę się zatrzymują, przystają żeby po raz kolejny pięknie zagrać w uszach. Świetne uczucie i niebywałe wyczucie ze strony zespołu;-)

Wszystko to jakoś trudno jest mi zaszufladkować. Raz czuć w tym post-rockowy klimat Sigur Rosa ("Blinding"), innym razem pojawia się indie ze wspaniałym harfowym intro ("Dogs Day Are Over") a jeszcze innym razem płyta zalatuje pięknymi balladami jak np. "I’m not calling you a Liar". Po nałogowym, kilkutygodniowym słuchaniu Lungs ciągle mi się podoba (inne płyty po pewnym czasie muszą odpocząć) i ciągle odkrywam w niej coś nowego! Nadal fascynują mnie te niesamowite bębny w "Drumming Song" czy arkadyjski klimat bardzo ciekawej piosenki pt. "My Boy Builds Coffins" opowiadającej o chłopcu budującym trumny, jak mówi tekst - nie krzesła czy stoły ale trumny;-D

Ta umiejętność tworzenia muzyki, tak bardzo zróżnicowanej, ale jednocześnie na tak wysokim poziomie zasługuje na wszelkiego rodzaju laury i wyróżnienia. Jak dotąd "Lungs" jest zdecydowanie moją (zagraniczną) płytą roku!;-)  Pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika dobrej muzyki.

Na koniec bonus, który można znaleźć na wersji dwupłytowej czyli "Bird Song Intro". Słowem - kosmos (a to tylko 1m20s);-)

Florence and the Machine - "Bird Song Intro"

12:28, pan-audytor
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 listopada 2009
Maria Sadowska – "Spis Treści"

Recenzja w serwisie cgm.pl: KLIK!

Miłego czytania;-)

13:41, pan-audytor
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 listopada 2009
Ewa Farna - "Cicho"

Recenzja w serwisie cgm.pl: KLIK!

Tradycyjnie życzę miłego czytania;-D

15:00, pan-audytor
Link Dodaj komentarz »