statystyka
Katalog Dobrych Stron DI
środa, 31 grudnia 2008
Podsumowanie 2008 - TOP10 piosenek polskich i TOP10 piosenek zagranicznych;-)

Przyszła pora na najbardziej kłopotliwe rozstrzygnięcia 2008 roku. W tych dwóch kategoriach musiałem trochę 'czarować', aby zmieścić choć odrobinę tego co lubię, a było tego sporo. Wybrałem kilka takich utworów, które nie były singlowane a znajdują się na całkiem przyzwoitych płytach. Nie zawsze singiel jest Nr 1 albumu;-)


TOP10 Najlepszych polskich piosenek:
(album źródłowy w nawiasie)


10. Skinny Patrini - "Switch off" ("Ofensywa 3")
9. O.S.T.R. - "1980"  ("Ja tu tylko sprzątam")
8. Lao Che – "Bóg zapłać" ("Gospel")
7. Renton – "Lover’s Game" ("Take Off")
6. Ania Dąbrowska – "Znowu przyszło Lato" ("W spodniach czy w sukience")
5. Ballady i Romanse – "Kto przepłynie" ("Ballady i Romanse")
4. Kolorofon – "Bomba Atomowa" ("Ofensywa 3")
3. Pustki – "Atrament" ("Koniec Kryzysu")
2. Silver Rocket – "Transatlantyk" ("Tesla")
1. Pustki – "Senty menty" ("Koniec Kryzysu")


TOP10 Najlepszych piosenek zagranicznych:
(album źródłowy w nawiasie)


10.  Hot Chip – "Ready for The floor" ("Made In the Dark")
9.  The Ting Tings - "That’s Not My Name" ("We started Nothing") 
8. Metronomy – "Heartbreaker" ("Nights Out")
7. The Kooks – "Sway" ("Konk")
6. Coldplay - "Glass Of Water" ("Prospekt’s March")
5. Kings of Leon – "Sex on Fire" ("Only By The Night")
4. Portishead – "Silence" ("Third")
3. Sigur Ros – "Festival" ("Með suð í eyrum við spilum endalaust")
2.  Foals – "French Open" ("Antidotes")
1. Foals – "Olympic Airways" ("Antidotes")

Do siego roku!

13:56, pan-audytor , Muzyka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 30 grudnia 2008
Podsumowanie 2008 - TOP10 najlepszych płyt zagranicznych!

Tak jak obiecałem dzisiaj pora na TOP10 najlepszych płyt zagranicznych. W tej kategorii miałem spory wybór i spore wątpliwości ale myślę, że wybrałem najlepsze z najlepszych w 2008 roku;-D

TOP10 płyt zagranicznych:

glasvegas10. Glasvegas – "Glasvegas" – Zespół który w kilkanaście minut zdobył moje serce! Gitara, perkusja i bas połączone z nieco zaciągającym głosem wokalisty potrafią zdziałać cuda. Wróżę im długą karierę;-)

 

metronomy9. Metronomy – "Nights Out" – Przyznam szczerze, że usłyszałem o nich dopiero za sprawą "Nights Out". Powalili mnie prostotą swoich kompozycji, finezyjnymi melodiami i budową utworów, która zwraca uwagę w szczególności na muzykę a nie na tekst. Mój faworyt w dziedzinie muzyki elektronicznej;-)

ting tings8. The Ting Tings – "We Started Nothing" – Męsko-damski duet to także tegoroczny debutant. Bardo rytmiczna płyta pełna życia i energii nie pozwala usiedzieć w miejscu;-) Już czekam na ich kolejny album.



coldplay7. Coldplay – "Viva La Vida" – Nie ukrywam, że mam ogromny sentyment do płyt Coldplay. Niestety ich twórczości zaczyna powoli stąpać po cienkiej nitce między co najmniej przeciętną muzyką a kiczem. Tak sobie myślę, że gdyby połączyć "Vive.. " z najnowszą EPką "Prospekt’s March", wyrzucić kilka utworów z jednego i drugiego, to finalny efekt byłby znacznie lepszy.  

last shadow puppets6. The Last Shadow Puppets - "The Age Of The Understatement" – Alex Tuner oraz Miles Kane zabrali mnie w nostalgiczną podróż do lat ‘60 I ’70. To chyba najmilsza muzyczna wycieczka w tym roku;-)



the kooks5. The Kooks – "Konk" – Druga płyta tego angielskiego zespołu była swego rodzaju egzaminem ich twórczości. Po niezłym przyjeciu "Inside In/Inside Out", pod presją własnego sukcesu nagrali jedną z najlepszych płyt tego roku. Mam nadzieję, że to nie koniec tak dobrych płyt w ich doborbku;-)


portishead4. Portishead – "Third" – dla tej płyty można było czekać te ponad 10 lat. Napięcie, groza towarzyszące każdemu utworowi robia z "Third" idealną płytę na jesień. Mam nadzieję, że zespół nie każe nam czekać na kolejną płytę następnych kilka lat?;-P



noisia3. FabricLive40: Noisia – wydawnictwo, które otworzyło mnie na drum and bass, gatunek, który wcześniej omijałem szerokim łukiem. Noisia zagrała set, co ważne, głównie ze swoich utworów, od którego długo nie mogłem się oderwać.



sigur ros2. Sigur Ros - "Með suð í eyrum við spilum endalaust" – Powrót starego, dobrego, islandzkiego brzmienia w odświeżonej formie ale nadal przyprawiającego o szybsze bicie mego serca. Chyba nie ma drugiego takiego zespołu, który potrafiłby tworzyć tak niepowtarzalny nastrój.



foals1. Foals – "Antidotes" – To płyta, która najczęściej gościła w moim przenioścnym odtwarzaczu w minionym roku. Foals zaimponowali mi swoim niepowtarzalnym brzmieniem syntezatorów i gitary połączonymi z fantastycznym rytmem. Za każdym razem odkrywam cos nowego w tych utworach! Ich płyta jest jak niezły film, trwa ciągle za krótko i nie pozwala się nudzić!

 

Już jutro TOP10 najlepszych piosenek polskich i TOP10 najlepszych piosenek zagranicznych ale już bez uzasadnień;-)

19:06, pan-audytor , Muzyka
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 29 grudnia 2008
Podsumowanie 2008 - TOP10 najlepszych płyt polskich!

Z muzycznego punktu widzenia rok 2008 był całkiem niezły. Nie jestem mistrzem podsumowań, a w zasadzie nienawidzę ich pisać. Zawsze mam wrażenie, że o kimś zapomniałem, że ktoś powinien być wyżej, że coś się nie nadaje na to akurat miejsce. Dlatego w tym roku podsumowanie piszę stosunkowo wcześniej, zaczynając od 22 grudnia, choć tak naprawdę o tym zestawieniu myślałem znacznie wcześniej.

TOP 10 płyt polskich:

Ten rok to prawdziwy wysyp na rodzimym rynku. Polscy wykonawcy nie dość, że potrafią już pisać piosenki na poziomie to jeszcze mogą śmiało konkurować z zagranicznymi wykonawcami. Wiadomo, że główną barierą jest język polski, bardzo trudny dla zagranicznej publiki. Z jednej strony miło gdy artysta śpiewa w rodzimym języku, czuje się polakiem ale z drugiej strony tworzenie po polsku ‘skazuje go’ jedynie na sukces w kraju. Może kiedyś to się zmieni i znajdzie się jakaś gwiazda porównywalna do islandzkiego Sigur Rosa? Jak na razie pozostaje Wam podziwianie mojego TOP10;-)

ostr10.  O.S.T.R. "Ja tu tylko sprzątam" – Kolejna, już dziewiąta płyta (!) łódzkiego rapera udowadnia, że można wydawać często i dobrze. Tym razem O.S.T.R zaserwował  prawie80 minut brzmienia inspirowanego latami 80’. Dla miłośników jego podkładów powstałą dwupłytowa wersja albumu z drugą płytką wypełnioną instrumentalami;-)

bir9. Ballady i Romanse – "Ballady i Romanse" – Projekt inspirowany tomikiem poezji Adama Mickiewicza to dzieło sióstr Wrońskich (Barbara jest znana z zespołu Pustki). Choć płyta nie powstała w profesjonalnym studiu a w kuchni, a do tego panie czasem fałszują tak okropnie, że ucho boli to i tak warto było tej płyty posłuchać. Ambitne teksty i mało skomplikowane melodie to zdecydowane atuty Ballad i Romansów.

ckod8. Cool Kids Of Death – "Afterparty" – To pierwsza płyta, którą mogłem przesłuchać od początku do końca w wykonaniu CKOD. Lepiej jest śpiewać niż krzyczeć i za to szacun, panowie!

 

ania7. Ania Dąbrowska – "W spodniach czy sukience" – Ania Dąbrowska to dla mnie nadal postać bardzo tajemniczam, dysponująca ogromnym potencjał twórczym. Współpraca m. in. z Leszkiem Możdżerem i Danielem Bloomem przyniosła płytę z posmakiem soundtracku do "Tulipanów" ale nadal w tym charakterystycznym stylu artystki.  Mogę jej nawet wybaczyć występ z playbacku na Sopot Hit (zamiast H miało być K ale nie chciało się wpisać:-P) Festival.

renton6. Renton – "Take-off" – To jeden z kilku ważnych z tegorocznych debiutantów. Lubię nową, świeżą muzykę a Renton to przykład niezłego, indie-popowego brzmienia idealnie pasującego na wakacje;-) Dobrze, że są w Polsce zespoły, które potrafią się jakoś wybić co nie jest wcale takie łatwe…

debiut5.  Czesław Śpiewa – "Debiut" – Ta płyta jest jak wino, im starsza tym lepsze! Czesław Mozil wdarł się na polski rynek muzyczny szturmem zdobywając uznanie publiki. W sumie nie ma się czemu dziwić bo takich płyt na szerokim rynku jest ciągle za mało…

offensywa4. Piotr Stelmach prezentuje "Offensywa 3" – Jedyna taka audycja, jedyna taka płyta. Niestety w Polsce trudno jest zabłysnąć nowym zespołom. "Offensywa" w Trójce Polskie Radio odkrywa przed słuchaczami nowe brzmienia, zespoły, które dopiero rozpoczynają swoją karierę. Trójka oferuje im niezłą promocje wydając tego typu kompilacje zawierające fantastyczne kawałki;-)

lao che3. Lao Che – "Gospel" – Po piosenkach Powstania warszawskiego przyszła kolej na eksperyment z utworami nawiązującymi tematyką do Boga. Przyznam, że przed premierą byłem sceptycznie nastawiony do tego wydawnictwa. Jednak zręczność tworzenia tekstów oraz tytułów piosenek (np. "Bóg zapłać", "Hydroksypiełkowstąpienie") nie zrobiła z Lao Che kolejnej Arki Noego, a była potwierdzenie ogromnego talentu.

tesla2. Silver Rocket – "Tesla" – Projekt, który wywarł na mnie ogromne wrażenie. widać, że Tomek Makowiecki i Monika Brodka to nie plastikowe gwiazdy show-biznesu ale naprawdę utalentowani artyści. Silver Rocket po raz kolejny się spisali;-)

 

koniec kryzysu1. Pustki – "Koniec Kryzysu" – Nie jestem oryginalny ale prawda jest taka, że Pustki wydały najlepszą płytę w minionym roku. Choć smutna to naprawdę bardzo melodyjna i wymowina. Wystarczy posłuchać utworu "Senty menty" aby się o tym przekonać;-) Mam tylko nadzieję, że zespołowi nie uderzy 'sodówa' do głowy i zamiast spocząć na laurach, wydadzą coś tak dobrego w ciągu najbliższych dwóch lat.

Prawdopodobnie jutro TOP10 płyt zagranicznych;-)

15:00, pan-audytor , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 grudnia 2008
Katarzyna Nosowska - "Osiecka"

OsieckaO najnowszym solowym wydawnictwie Katarzyny Nosowskiej dowiedziałem się praktycznie tuż przed premierą. Dzisiaj, niespełna w miesiąc po wydaniu o "Osieckiej" wie już prawie każdy. Wywiady z Nosowską ukazały się m. in. w dodatku kulturalnym "Dziennika", na Infomuzyce.pl oraz w dzienniku "Polska". Niezła promocja przyniosła wyśmienitą sprzedaż ("Osiecka" jest już platyną) oraz popularność artystce choć tego statnio jej nie brakowało;-)

Nigdy nie wątpiłem w talent Katarzyny Nosowskiej. Kariera w Hey, kilka płyt solowych przyniosły jej nieoficjalny tytuł 'carycy' polskiego rocka. Trochę zdziwiło mnie zainteresowanie poezją Osieckiej. Z jej repertuaru korzystały największe gwiazdy polskiej sceny muzycznej. Kilka lat temu podobną płytę nagrał zespół Raz Dwa Trzy. Ich popisowe "Czy te oczy moga kłamać" dla mnie stała się klasykiem i do tej płyty, trochę nieświadomie, nawiązuje Nosowska.

"Osiecka" to płyta którą można chwalić i ganić. Naprawdę dziwi mnie to, że Nosowska, fantastyczna tekściarka nagradzana Fryderykami sięgnęła po poezję innego autora. Rozumiem, że można lubić twórczość Osieckiej ale po co odrazu wydawać płytę? Niestety węszę łatwy zarobek...

Z drugiej strony Katarzyna Nosowska nie wpadła w wir 'małgośkowych' przebojów. W ten sposób z jedenastu kompozycji kiedyś słyszałem dwie, w tym "Uciekaj, moje serce" w wykonaniu Raz Dwa Trzy. Dobór piosenek był bardzo prosty. Wszystkie kompozycje miały być smutne, przypominające o jesieni i zimie. Sztampowe przeboje Osieckiej do takiego wydawnictwa zdecydowanie nie pasowały i w tym miejscu mozna poznać klasę Nosowskiej. Świetne aranżacje, jej eteryczny głos tworzą specyficzny klimat, budują nastrój, a najważniejsze, odświezają słuchaczowi to o czym już dawno zapomniał lub czego nie znał. "Kokaina" i "Kto Tam U Ciebie Jest" chyba w pełni udowadniają moją tezę.

Do słuchania "Osieciej" trzeba się 'przygotować', skupić i trochę przemóc aby ją po prostu polubić. Mam świadomość, że nie wszystkim się ona spodoba i trudno znaleźć na tej płycie jakieś odwołania do Hey czy do poprzednich, solowych wydawnictw artystki. Nosowska to postać nadal tajemnicza ale potrafiąca umiejętnie trafić w rynek, bez narażenia swojej reputacji. Wiadomo, że na tym eksperymencie straciła wielu zagorzałych fanów ale zjednała sobie innych, niekoniecznie kochających teksty Osieckiej ale poruszonych muzyką.

poniedziałek, 22 grudnia 2008
O Grzegorzu Ciechowskim

Dzisiaj a raczej wczoraj (piszę późno w nocy) zupełnie przypadkowo trafiłem na płytę z serii "Trójka Live!" z Koncertem mikołajkowym 98' w wykonaniu Republiki. Nie wiem czy to jakiś znak ale uświadomiłem sobie, że właśnie dzisiaj (tj. 22 grudnia) mija siódma rocznica śmierci Grzegorza Ciechowskiego, wokalisty Republiki. Zespół, który współtworzył to jedna prawdziwych z legend polskiego rocka lat 80' i 90'. Ich koncerty (ze względu na swój młody wiek widziałem je jedynie w telewizji) ściągały tłumy. Biało-czarna scenografia, kamienne twarze członków zespołu tworzyły specyficzną aurę, którą nie sposób jest dzisiaj odtworzyć żadnej z polskich gwiazd sceny muzycznej.

Pamiętam jak 22 grudnia 2001 roku włączyłem radio. Tego dnia tę smutną informację powtarzały wszystkie media i każdemu z wypowiadających się trudno było uwierzyć w śmierć Grzegorza Ciechowskiego. Marek Niedźwiedzki w "Liście przebojów 1994-2006" napisał: 'Markomania wypadła 22 grudnia. Lepiej nie mogło sie zdarzyć. No tak, ale około 10 dostałem wiadomość, że rankiem tego dnia zmarł Grzegorz Ciechowski. Miał 44 lata. Tętniak i zawał serca podczas operacji. Jak grom z jasnego nieba. Co mówić, jak grać? Ja znowu na antenie. Nienawidzę takich chwil... Koniec radości ze świąt. Świat zrobił się biały, tyle śniegu napadało. To były białe, ale niezbyt radosne święta'. To tylko jeden z komentarzy, podobnych było bardzo, bardzo wiele.

Nie kłamał, że byłem ogromnym fanem Republiki i że znałem ich cała dyskografię. W 2001 roku wiedziałem o nich tyle co statystyczny polak, czyli niewiele. Dzisiaj wiem, że źle robiłem. Choć Republika po śmierci Grzegorza Ciechowskiego rozpadła się, to ja jej prawdziwy blask poznałem dopiero kilka lat później. Chyba każdy z nas kojarzy takie przeboje jak "Telefony", "Kombinat" czy "Odchodząc". Myślę, ze warto do nich wracać i choć minęło już ładnych parę lat od ich wydania to przekaz, moc tych tekstów, brzmień, przynajmniej dla mnie, jest ponadczasowa. Szczerze polecam Wam wyżej wymieniony koncert - perełkę dołączony jakiś roku temu do "Rzeczpospolitej";-)

Republika - "Odchodząc"

01:32, pan-audytor , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 grudnia 2008
Coldplay - "Prospekt's March"

Prospekt's MarchTo już druga odsłona Coldplay w tym roku. "Viva La Vida or Death and All His Friends", płyta która rozeszła się w ponad 6 milionowym nakładzie do tej pory budzi skrajne emocje; od zachwytu po ostrą krytykę i podejrzenia o ogromną komercję włącznie. W sumie jedni i drudzy mają rację. Coldplay nagrali płytę równą, składną, porywającą tłumy oraz otwartą dla wszystkich, miłośników alternatywy ale i komercji. Z jednej strony ważne, że nie popadli w rutynę a z drugiej szkoda, że zrezygnowali ze swojego dawnego, alternatywnego image'u.

Dzisiaj, zaledwie po kilku miesiącach od wydania "Viva La Vida" ukazała się nowa epka Coldplay. "Prospekt's March" to jednocześnie zaczątek pożegnania z wytwórnią EMI, z którą Coldplay mają kontrakt. Teraz pozostaje jedynie wydanie jakiegoś "The Best Of'a" i można 'być wolnym niczym wiatr' co oznacza renegocjację kontraktu lub podpisanie nowego z inną wytwórnią;-P Kolejnym ważnym argumentem przemawiającym za powstaniem nowej epki jest ogromna popularność zespołu a wszystko co znajduje się na "Prospekt's March" jest bardzo mocno powiązane z ostatnią płytą. Wiadomo, że popularność jest dźwignią handlu i nie dziwie się, że Coldplay z tego skorzystali.

Długo przed premierą "Prospekt's March" mówiło się o zaangażowaniu w projekt JayaZ. Przypuszczenia potwierdziły się, powstała nowa wersja "Lost", która przez manierę Jaya została po prostu 'zajechana' i straciła swój urok... Wybaczcie panowie, ale to się do promocji nie nadawało... Mimo tej wady stwierdzam, że najnowsza epka Coldplay to jedna z najbardziej intrygujących płyt ostatnich tygodni. Patrząc przez pryzmat "Prospekt's March" odnosze wrażenie ogromnej nudy jaka panuje na "Viva la Vida". Nie ma co ukrywać, że nowa wersja "Live In Technicolor II", ze słowami i odmienioną szatą muzyczna, absolutnie fantastyczny "Glass Of Water" oraz elektroniczny "Rainy Day" to wręcz wulkany energii! Te utwory mogłyby z powodzeniem zagościć na "Viva La Vida" ale tak się (na szczęscie) nie stało. Oczywiście nie zabrakło również czegoś spokojniejszego. Numer dwa to fortepianowy "Postcards From Far Away" a tytułowy "Prospekt's March" to klasyczna, gitarowa, 'coldplejowa' ballada. Trochę zastanawia mnie zamieszczenie "Lovers in Japan (Osaka Sun Mix)" brzmiącego identycznie jak orginał, tyle że tamten był połączony z "Regin of love". Hmm, może jest w nim coś nowego czego nie zauważyłem? Śmiem wątpić...;-D   

Ku uciesze fanów (o których ja oczywiście się zaliczam) "Prospekt's March" nie stała sie domeną 'produktów ubocznych' ale nieźle zgranym wydawnictwem, które jest promowane przez fantastyczne utwory. Gdyby nie wpadka z "Lost" i zamieszczeniem "Lovers in Japan" mógłbym popaść w zachwyt. Tak się nie stało ale chyba mogę zarekomendować "Prospekt's March" jako prezent pod choinkę;-)

niedziela, 14 grudnia 2008
Po ludziach...

To notka z cyklu "Wrzucamy Zetce i RMFce". Kto lubi niech nie czyta bo wiadomo na czym kończą się moje wywody na temat tych dwóch stacji;-P

Chciałbym serdecznie pogratulować dyrektorom muzycznym dwóch największych stacji radiowych w Polsce wyczucia czasu. Panowie, jestem pod ogromnym wrażeniem! Ostatnio Wasze stacje zawzięcie promują płytę Amy Macdonald "This is the life" singlem pod tym samym tytułem. Do idei promocji płyty zbierającej niezłe recenzje nic nie mam. Zresztą sam mam jak najlepsze zdanie o tym co udało się nagrać Amy, choć uważam, że większym potencjałem twórczym dysponuje Kate Nash.

Wszystko byłoby ok, Radio Zet i RMFfm wreszcie zainwestowały w coś dobrego i nawet najwięksi krytycy tych stacji powinni się cieszyć lecz jest jedno 'ale'... Płyta Amy Macdonald została wydana pod koniec lipca zeszłego roku (mam ją już ponad rok), a do szerszej publiczności w Polsce dotarła gdzieś tak w październiku tego roku osiągając przyzwoity sukces i triumfując na mało ambitnych listach przebojów wyżej wymienionych stacji. Naiwni słuchacze wierzą, że to jakaś 'świeżynka', a tak naprawdę to już trochę 'stary placek' ale RMFce i ZETce najwyraźniej smakuje;-P

Amy Macdonald "This is the life"


14:51, pan-audytor , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 grudnia 2008
AbradAb – "Ostatni Poziom Kontroli"
abradAbW czasach kiedy polski hip-hop jest na wymarciu, gwiazdy pokroju Meza już dawno pływają w muzycznej formalinie a inni zamiast rymować jak to 'na osiedlu źle' poszli w drugą stronę osiągając komercyjny sukces (patrz Sokół&Pono – "W Aucie"), na prawdziwej scenie hiphopowej pozostały niereformowalne dinozaury. Na rynku nadal dobrze się mają O.S.T.R. czy Fisz&Emade, którzy stale inwestują w siebie, odkrywają nowe brzmienia i mieszają różne style co niezwykle uatrakcyjnia ich płyty;-) O ile tym dwóm panom wychodzi to niemal perfekcyjnie to Dab ma z tym nadal problem co udowadnia (po raz kolejny) na nowej płycie.
AbradAb nie słynie z jakiś powalających płyt, nie ma aż tak sympatycznych sampli a szpanuje mnogością instrumentów, nie ma takiej renomy a poza tym dźwiga na plecach brzemię osławianego "Kalibra 44". Wszyscy szukają w nim odnowiciela polskiego hip-hopu, oczekują pięciogwiazdkowych płyt a mi się wydaje, że to nie ten adres i nie ta bajka.
Nowa płyta przypomina groch z kapustą (to taki motyw świąteczny;-P). Kilka badziewnych featuringów (no może jakoś broni się „Raz Dwa Raz Dwa” z udziałem Gutka i wysamplowanym głosem O.S.T.R.a), worek wzniosłych słów rzucanych na wiatr, tradycyjnie kilka 'Kurw' (A fe! Jakie to brzydkie słowo!:-P) i gdzieś tam wreszcie trochę niezłego rymowania.  Wynik takiego zabawiania potencjalnej publiki marny… Z 15 kawałów może 3-4 jakoś brzmi i ma sens. Pewnie AbradAb zapomniał je zniszczyć swoimi nieco wiksiarskimi wstawkami czy rozbudowanymi podkładami, momentami przypominającymi jarmark pod kogutkiem. Zapraszanie Mariki i Gutka aby ’pobawić się w reggae’ to jak porywanie się z motyką na słońce bez kapelusza. Czyjeś nazwiska nazwiska nie wystarczą aby coś przekazać, Dabie.
Polski hiphop wymiera ale to wcale nie znaczy, że trzeba go reanimować kiepskimi płytami, które działają nań niczym Pavulon. AbradAb po raz kolejny się nie popisał i nie wiem czy kiedykolwiek wzniesie się na wyżyny swojego niewątpliwego talentu.
niedziela, 07 grudnia 2008
Pseudo-świątecznie

Za oknem mgła, pada deszcz i jest trochę zimno jednak z żadnym stopniu nie przypomina to zimy, która sama w sobie tworzy klimat świąt. Na przekór otaczającej nas aurze sklepy zostały ozdobione w światełka i plastikowe choinki a m. in. Radio ESKA od połowy listopada prowadzi akcję grania kolęd... Pewnie bym zwariował gdybym słuchał ale na szczęscie moje ulubione radiostacje czyli Trójka PR i Euro nie mają skłonności do 'świrowania' w ramówce. 

Niektórzy pewnie myślą sobie, że nie lubię świąt. Wręcz przeciwnie! Lubię święta, kolędy i kocham tę atmosferę ale reklamy świąteczne, dzwoneczki, machający Mikołajowie w listopadzie to lekkie przegięcie. Wszystko swój czas i tego typu rzeczy powinny pojawiać się najwcześniej w okolicach 6 grudnia, a najlepiej to tak po 15tym;-)

RMFfm rokrocznie lubuje się w emitowaniu wołającej o pomstę kolędo/piosenki De Su "Kto wie". Inne stacje puszczją "Jungle bells" i inne oldschoolowe świąteczne przeboje a Trójka Polskie Radio wydaje co roku "Karpia" czyli piosenko/kolędy śpiewane przez dziennikarzy. Dochód ze sprzedaży przekazywany jest na cele charytatywne. Muszę przyznać, że bardzo sympatycznie to wygląda;-P

Karp '07

 
Moje typy na święta to zdecydowanie reklama Coca-Coli z piosenką Ani Szarmach. Dreszcze przechodzą minie kiedy widzę te oświetlone, czerwone tiry...;-D To chyba jedna z najlepszych świątecznych reklam w historii i miło, że widzę ją co roku;-) Niestety znalazłem jedynie wersję angielską:
 
Coca Cola - Christmas 
 
A poniżej fantastyczny polski podkład w wykonaniu Ani Szarmach:
 
Ania Szarmach - "Radość Dzielenia"
 
Tych, którzy wolą rockowe brzmienia pewnie ucieszy kawałek Kombajnu Do Zbierania Kur Po Wioskach (wybitna nazwa;-)) pod tytułem "W wielkim mieście". To jedna z takich świątecznych piosenek, których na pewno nie znajdziecie w radiu czy telewizji:
 
17:02, pan-audytor , Muzyka
Link Komentarze (1) »
sobota, 06 grudnia 2008
Voo Voo – "Samo Voo Voo"

Samo Voo VooVoo Voo to legenda polskiej muzyki alternatywnej. Frontman zespołu czyli Wojciech Waglewski to jeden z najbardziej zapracowanych artystów ostatnich lat! Tuż po wydaniu ostatniego albumu Voo Voo pt ”21” Waglewski rozpoczął pracę nad nowym albumem wraz z Maciejem Maleńczukiem. Płyta "Koledzy" została owacyjnie przyjęta przez publikę i to dzięki niej Waglewski otrzymał Fryderyka w kategorii Kompozytor Roku. W lutym światło dzienne ujrzała kolejna płyta współtworzona przez wokalistę Voo Voo. "Męska Muzyka"  czyli rodzinna produkcja Waglewskich (tj. Fisz&Emade&W.Waglewski) mnie nie ruszyła ale niektórym się podobała (hmm…  dlaczego?).  Ledwo ucichło po "Męskiej Muzyce" a tu kolejne dzieło! Naprawdę zadziwia mnie Wojciech Waglewski i jestem pełen podziwu dla jego zdolności tworzenia przynajmniej przeciętnych płyt bez komercyjnych skłonności.
"Samo Voo Voo" w założeniu miało być powrotem do początków. Członkowie Voo Voo mięli przed sobą ciężkie wyzwanie. "21" była prawdziwym majstersztykiem w wykonaniu zespołu! Połączenie starego brzmienia z orkiestrą symfoniczną dało niezapomniany klimat wszystkim produkcjom i odświeżyło popularność. Pomysłem Waglewskiego na nową płytę było nagranie czegoś świeżego, zupełnie nieznanego choć już trochę oklepanego przez innych wykonawców. Zapewne panowie oglądali "MTV Unplugged: Hey" i w lekkim, skocznym klimacie country nagrali "Barany" i singlowego "Leszek mi mówił".  Jednak nie do końca wyszło ‘zerwanie ze starością’ i takie kawałki jak "Lan lerd lan drim", "Komboj", "Dzisiaj jest ładna pogoda" czy "Nie manipuluj" brzmią jak stare, dobre Voo Voo znane z fantastycznych ballad. I tutaj jestem rozdarty. Z jednej strony mogę stwierdzić, że ”Samo Voo Voo” to mało odkrywcze powielanie pomysłów z poprzednich albumów ale panowie i panie: jak to wszystko fantastycznie brzmi! Historia zespołu czyli nagranie ponad 20 albumów to spory bagaż doświadczeń i nie dziwi mnie to, że niektóre kawałki są do siebie nieco podobne. Taki los ‘starych’ artystów…;-D  
Jeżeli ktoś z Was szuka nowego oblicza Voo Voo to niestety może się trochę rozczarować aale myślę, że legendarne brzmienie gitary, saksofonu i perkusji w pełni zrekompensuje Wasze zawody i pretensje. Voo Voo nagrali płytę równą, z niezłymi tekstami i muzyką lecz bez większych rewelacji.