statystyka
Katalog Dobrych Stron DI
sobota, 17 kwietnia 2010
Muzyka ciszy

W środę chyba trochę się pośpieszyłem z pisaniem o tym, że jesteśmy RAZEM w tym okresie. Pochówek prezydenta, a szczególnie miejsce pochówku to temat każdego newsa. Niestety muszę się zgodzić ze wszystkimi krytycznymi uwagami wobec tego pomysłu. Wawel to nie jest dobre miejsce pochówku dla ludzi pochodzących z naszych czasów. Nie wiem u kogo w głowie narodził się ten pomysł, z tego co słyszałem/czytałem – trudno znaleźć 'winnego' ale podejrzewam, że była to myśl kard. Dziwisza (choć ten ową ‘winę’ zrzuca na rodzinę). Mam jedynie nadzieję, że nie był to pomysł złośliwy…

Ale nie o tym dzisiaj chciałem.

Do tego wpisu po trosze zachęcił mnie Bartek Chaciński piszący na swoim blogu o płycie na właśnie takie, smutne dni. Jest jeszcze kilka albumów, które świetnie pasują do panującej atmosfery. Oczywiście pominąłem pół dyskografii Radiohead oraz Portishead gdyż te nazwy są po prosu oczywiste.

Oto moja kolekcja 4-płytowa kolekcja nazwana luźno 'Muzyką ciszy':

Aga Zaryan – "Umiera Piękno" – jeden z najintensywniejszych albumów jakie miałem okazję słyszeć w ostatnich latach. Zwykle powraca do mojego odtwarzacza w okolicach 1 sierpnia czyli w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego i to właśnie na tą okazję został nagrany ten oto album. Teksty napisali sami powstańcy, a zinterpretowała je Aga Zaryan. Całość jest przesycona ambitnym, ale nie męczącym jazzem, pełnym pięknych emocji, które wzruszą nie jednego słuchacza.

Swoją drogą pamiętam jak 2 lata temu słuchałem jej koncertu w Trójce, dokładnie w ‘godzinę W’. Dwa dni później TVP wyemitowała jej inny koncert z tymi piosenkami dopiero po 1ej w nocy… Ach ta ‘misja’ Publicznej…

Aga Zaryan - "Miłość (repryza)"

Ania Dąbrowska"Ania Movie" – nie, Ania nie mówi, ale pięknie śpiewa. Świetne, jazzujące aranżacje takich filmowych klasyków jak "Bang Bang" czy "Suicide Is Painless" pozwalają choć na moment oderwać się od rzeczywistości. Widać, że Ania wydoroślała, że nadal ma pomysł na swoją twórczość i że nie pozwala zepsuć tej otoczki świetnej piosenkarki, którą przez lata budowała. Przyznam, że jestem ogromnie zaskoczony pięknem tego albumu, jego budową, urozmaiconym brzmieniem. To co udało się stworzyć nie jest jakimś tam marnym coverowaniem wielkich przebojów, a tworzeniem czegoś zupełnie nowego, w znacznym stopniu autonomicznego. "Ania Movie" to nowość na rynku. Miałem o niej napisać w zupełnie odrębnym wpisie ale okoliczności, w których mam okazję wsłuchiwać się w ten fantastyczny album uległy zmianie.

PS. Kilkuminutowe intro do "Silent Sight" położyło mnie na łopatki.

Ania - "Silent Sight"

Daniel Bloom & Leszek Możdżer Trio – "Tulipany" - chyba najbardziej pogodny album w tym zestawieniu. Świetny film, piękna muzyka. Mimo, że album to porcja bardzo pozytywnych emocji to i tak idealnie pasuje do refleksji, przemyśleń przy kieliszku dobrego, czerwonego wina. Moją pełną recenzję tego albumy znajdziecie pod tym adresem.

Daniel Bloom - "Me on the highway"

Anna Maria Jopek – "Jo & Co" – w październiku stuknął dwa lata od premiery ale to wcale nie przeszkadza temu pięknemu albumowi. Anna Maria Jopek to zdecydowanie najpiękniejszy polski głos jazzowy. Na płycie koncertowej wydanej pod patronatem BMW Jazz Club znalazły się największe przeboje artystki nagrane w towarzystwie zagranicznych muzyków, z którymi do kilku lat współpracuje. Po prostu piękne.

Anna Maria Jopek - "Zrób, co możesz"

Mimo wszystko życzę wam miłego słuchania w tych smutnych dniach.

środa, 14 kwietnia 2010
Żałoba

prezydent z zonaNie chciałem pisać na ten temat. Chyba nikt nie chciał. Jednak waga sytuacji wymaga tego wpisu.

Nie chcę uciekać się do hipokryzji (do której ostatnimi czasy nagminnie uciekają się nasi politycy, aktorzy, muzycy, urzędnicy itd.) i pisać o nieżyjącym Prezydencie czegoś ‘na pokaz’ bo prawdę mówiąc to nie był mój prezydent. Fakt, popierałem go w wyborach w 2005 roku, wtedy jawił mi się zmianami na lepsze. Wtedy wchodziłem w małe konflikty z moim kuzynostwem,  broniłem jego osoby bo uważałem to za słuszne, z tym wszystkim co nam mówił się zgadzałem i w pełni popierałem.

Czar osoby Lecha Kaczyńskiego prysł wraz z przejęciem rządów przez PiS, Samoobronę i LPR. Mam wrażenie iż wtedy zaczęło się ’wodzenie za nos’ prezydenta przez jego brata i partię, które tak naprawdę trwało do ostatniej soboty.

Jednak dzisiaj nie sposób nie napisać o tym co dobre i co będą miło wspominał. Pan Prezydent, jego małżonka nie byli mi zupełnie obcy, znani jedynie z ekranu telewizji. ‘Poznałem ich’ (cudzysłów celowy) w najgorętszym okresie kampanii prezydenckiej, w Sanktuarium w Łagiewnikach 14 października 2005 roku kiedy to obaj kandydaci oraz jeszcze urzędujący Aleksander Kwaśniewski spotkali się na mszy z okazji Dnia Papieskiego. Po mszy w tłumie ludzi udało mi się dostać autografy prezydenta i prezydentowej, powiedziałem kilka słów ciepłych słów pani Marii (której nie oblegali dziennikarze) i zadowolony wróciłem wieczorem do domu. Nikt z nas nie myślał wtedy, że za niespełna 5 lat ich już między nami nie będzie... Przez ostatnie kilka dni prowadziłem poszukiwania tej książeczki z dokładnym opisem mszy, w której znajdowały się podpisy ale jak na razie niestety poszukiwania przebiegają bez skutku...

Nie ukrywam, że jestem poruszony rozmiarem tej tragedii, jej porażającymi skutkami. W sobotę oprócz prezydenta odeszło wielu znakomitych specjalistów, pasjonatów, liderów w swoich dziedzinach. Ta 9-dniowa żałoba narodowa jest czymś w pełni uzasadnionym.

W ostatnich latach mieliśmy co najmniej kilka tego typu dni, część z nich była w moim odczuciu wyrazem pewnej nadgorliwości władz państwa. Tak naprawdę żałoba żarodowa na dobre wpisała się w krajobraz naszego kraju przez co straciła na swojej randze. Oczywiście mam świadomość, że pisanie o czyjejś śmierci jest czymś trudnym, jest stąpaniem po bardzo silnych emocjach. Jednak mam wrażenie, że ostatnie żałoby nie dotyczyły ogółu społeczeństwa a jedynie jego skrawka związanego najczęściej z danym rejonem tragedii. W tego typu przypadkach ogłaszanie żałoby narodowej mijało się z celem bo tak naprawdę cały naród nie czuł żałoby. Czuły ją natomiast media lubujące się w pisaniu, pokazywaniu tragedii, którą ‘pochłaniała’ część społeczeństwa. I tak na przykład trzeciego dnia żałoby narodowej ogłoszonej w związku z pożarem w Kamieniu Pomorskim mało kto poza mediami oraz osobami z tamtego rejonu, rodzinami zmarłych o żałobie pamiętał...

Dzisiaj jest inaczej. W sobotę nie trzeba było ogłaszać żałoby bo ona niejako sama się ogłosiła, zagościła w umysłach ludzi, w ich postawie i zachowaniach. Dzisiaj idąc przez miasto widzę dziesiątki biało-czerwonych flag z kirem, widzę tłumy w kościołach na specjalnych mszach, widzę szczere łzy, żal, a także strzępki rozmów ludzi na ulicy na jeden, smutny temat...  Myślę, że w tak smutnych okolicznościach możemy być  dumni z tego, że w tak ciężkich chwilach możemy być naprawdę RAZEM mimo codziennych różnic, sporów. W takich momentach jestem dumny z tego, że jestem Polakiem i że żyję właśnie w tym nadwiślańskim kraju.