statystyka
Katalog Dobrych Stron DI
piątek, 30 maja 2008
The Ting Tings - "We Started Nothing"

the ting thingsPo fantastycznej płycie polsko-brytyjskiego, mrocznego duetu FlyKKiller oraz po "Myths of the Near Future" Klaxons nadszedł (wreszcie) czas na pełnowymiarowy debiut duetu The Ting Tings! Jakiś czas temu (tutaj) zachwycałem się ich fantastycznym singlowym "That's Not My Name", który wzbił się na pierwsze miejsce brytyjskiej listy przebojów. Płyta "We Started Nothing" choć wydana 19 maja już powtórzyła sukces singla i jest aktualnie najlepiej sprzedającym się albumem w UK. Debiut The Ting Tings udowadnia, że dancefunk ma się bardzo dobrze i potrafi zainteresować. Na "We Started Nothing" znajdziemy 10 produkcji utrzymanych w rytmicznym klimacie, który powoduje, że tej płyty nie da się nie lubić:-D Patrząc na to co nagrali mogę śmiało stwierdzić, że Jules De Martino i Katie White są prawdziwą konkurencją dla Klaxons czy Hard-Fi. Świadczą o tym nie tylko wyniki sprzedaży (ponad 47 tysięcy egzemplarzy tylko w UK) ale i ogromna energia jaka promieniuje z ich muzyki i którą zarażają rzesze ludzi. Moim zdaniem prawdziwym sprawdzianem ich zdolności będzie kolejna płyta, która pokaże czy potrafią utrzymać poziom po tak udanym debiucie.

Jedynym mankamentem "We Started Nothing" jest jej długość... Krążek to nieco ponad 37 minut wspaniałej muzyki za którą trzeba zapłacić ponad 48 złotych(!!!) Nie pobili co prawda R.E.M. którzy za "Accelerate" i 35 minut materiału 'żądają' 60 złotych ale jak na polskie realia jedna i druga cena jest astronomiczna. Może warto czasem zejść z ceny i sprzedać więcej?

Dla mnie debiut The Ting Tings to prawdziwa gratka;-) Jeden z najbardziej udanych albumów ostatnich tygodni, który z pewnością zostanie w mojej pamięci na długo. Zachęcam do przesłuchania! Warto!

czwartek, 29 maja 2008
"Korowód"

korowodJakiś czas temu odbyła się premiera DVD "Korowodu", kolejnego filmu Jerzego Stuhra. Już samo nazwisko wielce zasłużonego dla polskiego kina aktora i reżysera spowodowało dość duże zainteresowanie filmem. Od jakeigoś czasu mam pewien sentyment do polskiego kina może ze względu na to, że czasem (coraz rzadziej) udaje się w Polsce nakręcić prawdziwe perełki błyszczące na zagranicznych festiwalach. Niestety "Korowód" się do nich nie zalicza.

Film opowiada o studencie, Batoszu zarabiającym na pisaniu prac magisterskich (w tej roli Kamil Maćkowiak). Pewnego dnia podczas podróży pociągiem zauważa bardzo dziwnie zachowującego się mężczyznę. Postanawia więc go tropić aż w końcu udaje mu się z nim porozmawiać. Stuhr aby jeszcze bardziej zachęcić wszystkich do wizyty w kinie postanowił ze starszego mężczyzny zrobić SBka i tak powstała ta dość dziwna historia... Bartoszowi po wysłuchaniu opowieści SBka chce zrobić z tego news ale przeszkadzają mu w tym pewne okoliczności... Ogólnie rzecz biorąc film przeznaczony dla etyków i filozofów ale nie dla realistów.

Szósty film Stuhra jest moim zdaniem przekombinowany. Taki groch z kapustą. Mamy 'przyjemność' obejrzeć trzy dość dziwnie powiązane ze sobą wątki, z których tylko miłosny jakoś się zakończył. Na resztę albo zabrakło czasu albo taśmy (:-P) a może reżyser uznał, że warto dać upust swojej wyobraźni i dopowiedzieć sobie resztę. A po co pojawił się Maciek Stuhr w "Korowodze" do tej pory nie mogę dociec. Podejrzewam, że za wszelką cenę chciał zagrać w filmie ojca i tak jakoś wyszło... Cała historia związana z mężczyzną współpracującym ze Służbą Bezpieczeństwa i jego wyrzutach sumienia oraz nagłym zniknięciu jest co najmniej dziwna i jak na polskie realia niemal niemożliwa! Cóż, Stuhr miał wene i dostał za ten scenariusz nagrodę na Festiwalu w Gdyni. Za co? Nie wiem. Może ktoś mi powie?

Zupełnie inną, bardzo denerwującą mnie kwestią w filmie (nie tylko tym) są reklamy. Od pewnego czasu nie dziwią mnie akcje z lądowaniem samolotu lini British Airways czy Lotu. W "Korowodzie" miałem przyjemność poznać różowy szyld Central Wings;-P Ale to jeszcze nie koniec! Producenci poszli jeszcze dalej i postanowili zareklamować biuro podróży Neckermann. Okazją była wycieczka głównych bohaterów na Majorkę... Wymawianie nazwy Neckermann jest tak samo denerwujące jak dość powszechne reklamowanie Radia Zet czy RMFfm w innych produkcjach. Czasem mam ochotę czymś rzucić w ekran...

Jedyną pozytywną stroną filmu jest fakt iż Stuhr zainwestował w młode nazwiska. Mieliśmy okazje podziwiać Kamil Maćkowiaka oraz Karolinę Gorczycę. Dobry wybór;-) Poza tym w "Korowodzie" nie ma się czym zachwycać. Momentami nudno ale dzięki grze wyżej wymienionych aktorów da się przełknąć.

18:17, pan-audytor , Kino
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 maja 2008
Niebanalne

Zwykle oglądając telewizje pomijam różnego rodzaju show, których w ostatnich latach niemalże plaga w mediach. Jakiś czas temu mimo uprzedzeń skusiłem się na jeden odcinek show "Jak oni śpiewają?" nadawanego w Polsacie. Na szczęscie program wszedł już w zaawansowaną fazę i nie musiałem kaleczyć sobie ucha fałszującymi gwiazdami, które uważają się za diwy estrady;-) Do gustu przyspadła mi kołysząca aranżacja piosenki "Scenariusz dla moich sąsiadów" zespołu Myslovitz w wykonaniu Kacpra Kuszewskiego (Marka Mostowiaka z "M jak miłość" jakby ktoś nie wiedział:-P). Zapewne nie miał on wpływu na brzmienie utworu i chyba tylko orkiestrze należą się ukłony ale bez głosu Kacpra piosenka wyglądałaby inaczej. Muszą ich jednak tam dobrze szkolić bo zaśpiewał nadspodziewanie czysto;-)  Natomiast troche martwi mnie to, że uczestnicy mają do zaprezentowania tylko 2 z 4-5 minut całego utworu co nie w każdym przypadku jest słuszne.

Przy słuchaniu radzę odrazu pominąć przedziały od 0:00 do 1:55 oraz 4:00 do końca, no chyba, że ktoś lubi 'śłodziutką' parę Ibisz & Cichopek oraz zacne jury 'konkursu';-P

Kacper Kuszewski - Scenariusz Dla Moich Sąsiadów

A to wersja orginalna z 1997 roku
Myslovitz - "Scenariusz Dla Moich Sąsiadów"
20:37, pan-audytor , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 maja 2008
Finał Eurowizji

eurowizjaOstatnio byłem poza domem i nawet wysłałem MMSa z notką na bloga... Jakoś nie dotarła...

Z tego miejsca chciałbym podziękować naszej ukochanej Telewizji Publicznej za to, że postanowiła nie pokazać drugiego półfinału Eurowizji. W TVP pewnie uważali, że jak nie ma 'pięknej' Isis to nie ma co oglądać... Jak zwykle się mylili ale to przecież TVP (niestety)! Jej wszystko wolno! Mam nadzieje, że do czasu...

Finał Eurowizji to od kilku lat dość duże wydarzenie muzyczne. Ja swoją sympatię wyraziłem kilka notek wcześniej. Nawet trochę trafiłem bo piosenki Armenii i Izraela znalazły się w pierwszej dziesiątce. Wygrał weteran Eurowizji Dima Bilan reprezentujący już Rosję. Czy był to dobry wybór? Wydaje mi się, że tak choć zazwyczaj za Rosją stoją kraje byłego ZSRR, które pompują w nią swoje głosy. Do sukcesu przyczyniła się oprawa występu zwycięzcy, która kosztowała około milion dolarów... O połowę mniejszą sumę (podobno) wyłożyła w oprawę Ukraina, która zajęła miejsce drugie;-) Swoją drogą ogłoszenie wyników trwało jakąś godzinę! Na szczęście punkty od 1 do 7 były przyznane automatycznie...

Co do występu reprezentantki Polski to uważam, że sprawiedliwości stało się zadość. Isis zajęła przedostatnie miejsce razem z brytyjskim Andym Abrahamem, który nie zabłysną potęgą wyspiarskiego przemysłu fonograficznego. Może kiedyś uda sie Polsce powtórzyć sukces Edyty Górniak z 1994 roku;-) Patrząc przez pryzmat ostatnich lat myślę, że szybko to nie nastąpi...

Od kilku dni w sklepach muzycznych do kupienia płyta ze wszystkimi piosenkami wystawionymi do konkursu;-) To może być ciekawe wydawnictwo i jednocześnie pamiątka po Eurowizji 2008;-)

19:17, pan-audytor , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 maja 2008
Test
Dzisiaj postanowilem sprawdzic metode pisania bloga przez sms;-) Moze sie przydac jak bede poza domem;-)
Puchar Ligi Mistrzów Manchesteru United!!!

champions leagueAktualnie na zegarze 01:07:24, troche mi się oczy kleją ale musze o tym napisać;-D W końcu trzeba wspomnieć o moim 'czerwonym' faworycie i zwycięzcy Ligi Mistrzów.

Rywalizacja między Chelsea a Manchesterem United była zacięta w Champions League (Chelsea wygrała 1:2 ale przegrała sezon) oraz w Lidze Mistrzów o czym mogliśmy się przekonać dzisiejszego wieczoru.

Manchester wyszedł na boisko bardziej zrelaksowany. W 26 minucie Ronaldo strzelił pierwszego gola jednak kilkanaście munut później do remisu doprowadził Lampard. W drugiej piołowie nie było już tak emocjonująco. Od 75 minuty zaczęła się legalna kopanina co doprowadziło do gorącej dogrywki. Manchester uratowała poprzeczka, Chelsea - odbicie piłki głową przez jednego z zawodników. W ostatnich minutach dogrywki doszło do spięcia między drużynami, żółtą kartke dostał Ballack i Tevez a Drogba wyleciał z boiska. W dogrywce dało się we znaki zmęczenie obu zespołów, które rozegrały ok 60 spotkać w tym sezonie... W pewym momencie myślałem, że zawodnicy obu drużyn urządzili sobie senatorium albo conajmniej gabinet masażu... W tej sytuacji znowu wszyscy grali na zwłokę i dosżło do rzutów karnych;-)

Wszystko wpadało aż do czasu kiedy do piłki podszedł Christiano Ronaldo, którego rwany strzał obronił Czech. Po przestrzeleniu karnego Chistiano mógł już się pożegnać ze wspaniałym zakończeniem najlepszego sezonu w jego karierze... Na szczęscie z opresji uratował go Edvin van der Sar, który po obronionym rzucie karnym Terrego obronił jeszcze strzał Anelki... I tak oto Manchester został zwycięzcą Ligi Mistrzów a Ronaldo zachował twarz;-)

Uff.. To był mecz!!!

PS. Przepraszam za wszelkie literówki, błędy itd. w tej i poprzedniej notce. Zmęczenie i pośpiech robi swoje... Jutro postaram się wszystko poprawić;-)

01:33, pan-audytor , Sport
Link Komentarze (1) »
środa, 21 maja 2008
Półfinał Eurowizji 2008

euWczorajszy wieczór upłynął mi pod znakiem pierwszego półfinału Eurowizji, która w tym roku zawitała do Belgradu. Od kilku lat obserwuje półfinały po to aby osłuchać się z piosenkami i wybrać fawortyów finału. Tym razem całego widowiska nie widziałem. Może i dobrze bo jak zwykle niektóre kraje zamiast pokazać jaki mają dorobek kulturowy postawiły na wygłupy, które czasem są przepustką od finału a czasem jedynie irytują... W tym roku z tego 'dzikiego' pomysłu skorzystały między innymi Francja oraz Estonia.

Patriotą w przypadku Eurowizji nie jestem. Isis Gee nie pochodzi z Polski, wygląda wiadomo jak i ogólnie rzecz biorąc w Polsce żyją lepsi od niej artyści, którzy z pewnością mogliby osiągnąc sukces na Eurowizji. Nigdy jej nie kibicowałem ale mimo wszystko gratuluje wejścia do finału. Isis wystąpi w sobotę jako dziesiąta.

Eurowizja to wspaniałe wydarzenie muzyczne. Pozwala się odbić mniej znanym krajom. Podejrzewam, że nikt z nas nie zna jakiegoś zespołu, piosenkarza z Ruminii czy z Azerbejdżanu. Co prawda produkcje tych małych, biedniejszych krajów zazwyczaj bywają niedopracowane lub nietrafione ale czasem można usłyszeć coś co zostaje na dłużej. Do tej pory pamiętam występ Hari Mata Hari bośniackiego zespołu, który utworem "Lejla" zajął bardzo wysokie 3 miejsce. Bośnia i Hercegowina była wtedy debiutantem.

Zawsze kiedy słucham "Lejly" przechodzą po mnie dreszcze;-)

Hari Mata Hari - "Lejla" (LIVE)

W tym roku w podobnym klimacie był utrzymany występ izraelskiego artysty Boaza Maudy, który swoją hebrajsko-angielską piosenką pod tytułem "Fire In Your Eyes" wzbudził mój ogromny zachwyt;-) Według mnie należy mu się wysokie miejsce finale.
Boaz Mauda - "The fire in your eyes"
Drugą, ciekawą propozycją jest piosenka wystawiona do konkursu przez Armenię. Trochę bardziej rozrywkowa, energiczna ale i z troche niedopracowanym wokalem. Na szczęscie Sirusho nadrabia brak umiejętności swoją piękną urodą i tańcem a la Shakira;-D

Sirusho - "Qele, Qele"

20:42, pan-audytor , Muzyka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 20 maja 2008
Ciekawe kiedy zobaczę Feel w mojej lodówce;-P

W reklamach kradytów hipoteecznych Banku Millenium od pewnego czasu pojawiają się gwiazdy muzyki. Niegdyś była to Anna Maria Jopek, która wykonywała w niej piosenke "Niebo". Reklama całkiem fajna, miła dla ucha i oka;-)

Reklama Banku Millennium - Anna Maria Jopek

Jakiś czas temu Millenium Bank powrócił wraz z nową gwiazdą popkultury w roli głównej. Tym razem był to zespół Feel... Ogólnie i do tej reklamy nić nie mam. Ciekawa sceneria, idealnie dopasowana piosenka do kontekstu i jakoś tak miło się na to patrzy. Trzeba przyznać, że kampania zakrojona jest na ogromną skalę. Twarz Piotra Kupichy widziałem już kilka razy na pierwszych stronach "Gazety Wyborczej" czy "Dziennika". Agencja reklamowa zatroszczyła się o bardzo dobry czas emisji w telewizji, w radiu i wiele miejsca na reklamę w internecie. Kiedy tak na to patrzę zastanawiam się czy zobacze ich z czasem w mojej lodówce? W końcu jak jest kasa to wszystko jest możliwe;-P

Z drugiej strony odnoszę wrażenie, ze zespół zaczyna powoli podgryzać swój ogon... Od jakiegoś czasu są grupą, która ma chyba największe "parcie na szkło" w polskim showbiznesie a to może ją w końcu zniszczyć. Poirytowała mnie informacja, że planują zagrać w ciągu 4 miesięcy trasę wartą około 5 milionów złotych. Nie chodzi mi o pieniądze ale o to ich tournee po Polsce, które trwa już całą wieczność... Na ich miejscu zacząłbym się zastanawiać nad dalszym bytem. Jedna płytą nie zawojują rynku i nie będą popularni przez x lat... Było już tak kiedyś z uwielbianym przez wszystkich zespołem "Ich Troje", który z czasem stał się ikoną kiczu i miernoty...

Reklama Banku Millennium - Feel

17:40, pan-audytor , Reklamy
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 maja 2008
Chris Martin szczerzy ząbki

Już miałem to napisać w piątek ale potężna burza nie dość, że 'kazała' mi wyłaczyć komputer to jeszcze pozbawiła internetu aż do dzisiaj;-/ Teraz już przechodze do konkretów;-P

12 czerwca ukaże się czwarty album Coldplay pod tytułem "Viva La Vida or Death And All His Friends". Na początku troche się tego wydawnictwa obawiałem. Panowie wydali już trzy fantastyczne albumy z wielkimi wielkimi przebojami jak: "Don't Panic", "Trouble", "Talk", "Fix You" oraz wiele wiele innych piosenek, których tytuły możnaby wymieniać w nieskończoność... Byłem ogromnie zaciekawiony czy uda im się mimo tej presji stworzyć coś conajmniej porównywalnego z poprzednimi albumami. Po przesłuchaniu pierwszego singla pod tytułem "Violent Hill" przestałem mieć jakiekolwiek wątpliwości. Trudno mi już teraz oceniać cały album ale wnioskuje, że panowie trzymają bardzo wysoki poziom artystyczny. Zniecierpliwiony czekam na ich nową płytę z dziesięcioma świeżutkimi utworami;-)

Teledysk do "Violent Hill" został nakręcony na Sycylii. Zupełnie nie wiem po co Chris Martin szczerzy w nim ząbki. Może był u dentysty albo używa pasty Colgate?:-P A i jeszcze jedno! Wszyscy fani zespołu mogą pobrać singla za darmo z oficjalnej strony zespołu www.coldplay.com ;-)

Coldplay - "Violet Hill"

14:04, pan-audytor , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 maja 2008
Trochę perkusji;-)

Postanowiłem nawiązać brzmieniowo do ostatniej notki. Tym razem pora na The Ting Tings, którzy swoim nowym singlem pt. "That's not my name" od kilku dni podbijają (nie tylko) brytyjski rynek muzyczny. The Ting Tings już od jakiegoś czasu brylują w świecie muzyki. Tworząc ocierają się o granice pomiędzy alternatywą i elektroniką a perkusyjny bas i rytm użyty w każdej z produkcji jest swoistym wyznacznikiem ich twórczości. Pierwszym singlem duetu był "Great DJ" z połowy ubiegłego roku, niestety nie umieszczony na żadnej liście przebojów (a szkoda!). Teraz powracają z nowym, wydanym kilka dni temu singlem "That's not my name" wraz z dołączoną reedycją "Great DJ". Do nagrań zostały nakręcone bardzo podobne do siebie teledyski zrealizowane przez Columbia Records. Musze przyznać, że przy przesłuchiwaniu tych bardzo energetycznych, porywających produkcji naprawdę nieźle się bawiłem. Już nie moge sie doczekać ich pierwszego long play'u pod tytułem "We Started Nothing", którego premiera zaplanowana jest na 19 maja;-)

The Ting Tings - "That's Not My Name"

Columbia Records nie wyraża zgody na skopiowanie htmlu z klipem "Great DJ" z youtube dlatego jest on do obejrzenia jedynie pod tym adresem.
 
1 , 2