statystyka
Katalog Dobrych Stron DI
wtorek, 30 czerwca 2009
Open'erowe przygotowania

opener big

Plecaki spakowane (prawie), nowy namiot kupiony i próbnie rozłożony (instrukcja straszy!) tak więc czeka nas (mnie i moją kuzynkę Anię) ciężka noc (bus) i dłuuuugi poranek (pociąg)... Jutro po 13ej powinniśmy być na polu namiotowym;-)

Bipowy ^hani (Bartek Urban) kilka dni temu przygotował przydatny line-up z timetable. Trochę go poprawiłem (choć pewnie nie jest pozbawiony błędów), zmodyfikowałem i przerobiłem do wersji kieszonkowej w sam raz do mojego portfela (oczywiście po złożeniu );-) Plik (.xls) jest dostępny TUTAJ. Miłego drukowania;-)

O wydarzeniach na polu namiotowym oraz na terenie festiwalu postaram się na bieżąco pisać przez mojego Blipa . Zachęcam wszystkich do czytania (także przez belkę obok) i obserwowania;-) Powiedzmy, że będzie to nieregularna relacja z Open’era.

PS Jestem hardkorem i nie biorę gumiaków^^

18:28, pan-audytor , Festiwale
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 czerwca 2009
TOPtrendy is trendy;-) (a przynajmniej Koncert TOP)

TOPtrendyNiespełna dwa tygodnie temu ostro krytykowałem festiwal w Opolu. Im się naprawdę nazbierało i nigdzie nie przeczytałem pozytywnej recenzji tego podobno ‘największego wydarzenia roku’. Zapewne TVP nadal uważa, że było wspaniale i niech sobie żyje w swoim świecie!;-P

Wczoraj miałem okazję śledzić kolejne ‘największe muzyczne wydarzenie roku’ a mianowicie Koncert TOP festiwalu TOPtrendy. W ubiegłym roku ów festiwal zasłyną na tym blogu dzięki potężnej ilości reklam w blokach o długości co najmniej 10 minut;-) W tym roku już tak nie było (i dobrze) ale najwyraźniej ktoś wysoko sytuowany w Polsacie oglądał Opole. Teraz prowadzący już nie zapraszali na 'krótką przerwę reklamową' ale 'żegnali się z Państwem w części n-tej';-D Co ciekawe przerwy były stosunkowo krótkie czego po Polsacie spodziewać się nie należało.

Od dawna przestałem być idealistą wierzącym w wielką odmianę polskich festiwali. Oczywiste jest to, że każdy festiwal organizowany przez wielkie stacje telewizyjne musi błyszczeć mainstream’owymi gwiazdami. Jeżeli nie błyszczy to nie ma go w TV bo po prostu nie da się na nim zarobić. Jednak mimo to wczoraj miał miejsce cud(!) Pomijam oczywiście fakt iż na początku śpiewał Kupicha (jeszcze tylko Sopot Festival i będzie sekwens festiwali = pseudo lans) a całości patronowała żółta stacja radiowa. To i tak niewiele w porównaniu do Opola.

Koncert TOP to występ 10-tki artystów, którzy w ubiegłym roku sprzedali najwięcej płyt. Całość zestawienia jest kolejnym prztyczkiem w nos stacjom żółtej i niebieskiej, które swojej pozycji broniły jedynie przez 7. pozycję Patrycji Markowskiej. Resztę koncertu zdominowała zdecydowanie lepsza, ambitniejsza muzyka, której nie sposób  znaleźć w wyżej wymienionych radiostacjach. Ta 10-tka udowadnia, że w Polsce sprzedają się głównie płyty co najmniej dobre ale nie ma co ukrywać – nie jest ich zbyt wiele. Chyba bezpowrotnie minęły czasy kiedy gwiazdy disco polo sprzedawały swoje płyty i kasety (tak, kasety) w milionach egzemplarzy. Dzisiaj aby wygrać trzeba ich ‘jedynie’ 60-70 tysięcy. Mimo wszystko jest się z czego cieszyć! Wygrał Czesław Mozil (Czesław Śpiewa), tuż za nim pojawiła się Maria Peszek (tj. Maria Awaria;-D) a wielką trójkę zamknęła Ania Dąbrowska. Po raz kolejny na scenie wystąpiła wspaniała Kasia Nosowska oraz Anna Maria Jopek. Wszystkie występy naprawdę mogły zaimponować i nieco ‘wyedukować’ graniem od A do B ‘live’ zapatrzony w Feela i spółkę plebs.

Trochę dziwnie wyglądało jak Darek Marciborek (prowadzący) recytował, że dana płyta taka fajna, że zawiera to i tamto, a w swoim programie zamiast czegoś z wczorajszego TOPu puszcza shit, o którym mówi całkiem podobnie. Przecież najlepiej wszystko wrzucić w jeden worek z napisem ‘fajne’ bo po co krytykować jak kasa płynie?

Jakby nie patrzeć w tym roku Polsat zrobił na mnie potężne wrażenie tak, że aż nie wierze w to co teraz piszę:-P Myślałem, ze zamiast prawdziwego Koncertu TOP zostanie on poddany specjalistycznemu trickowi napchania go plastikowymi gwiazdami co na szczęście nie miało miejsca. Telewizja Polsat połączyła przyjemne z pożytecznym. "Gorące 13-tki" skakały sobie przy Feelu, piszczały przy Markowskiej czy później przy Golcach, a nieco bardziej wymagający słuchacz mógł się wsłuchać interpretacje tekstów Osieckiej. Szacun!

Nie mam pojęcia jak będą wyglądały dzisiejsze koncerty ponieważ nie będę miał możliwości ich obejrzenia ale mam (lichą) nadzieję, że powtórki z Opola, tym razem na 100-lecie sopockiej Opery Leśnej już nikt nie uświadczy;-)

Żeby nie psuć nastroju całego wpisu o artystach 'trendy' dzisiaj nie wspomnę...;-)

16:15, pan-audytor , Festiwale
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 czerwca 2009
Open’erowe przemyślenia

OpenerDo tegorocznego Open’era zostało 9 dni (jak ten czas szybko minął!). Ogłoszono już pełny line-up uzupełniony wszystkimi polskimi zespołami. Przyznam, że spora grupa tychże artystów jest dla mnie praktycznie nie znana ale jest w tym pewna zaleta. Na festiwalu mamy ok. 100 artystów i nie ma takiej możliwości aby obejrzeć wszystkich, zatem ci zupełnie nieznani nie zostaną zobaczeni i nie będzie mi ich żal;-)

Teraz zgodnie z tematem wpisu przyszła pora na owe przemyślenia:

Red Tent

W tym roku, jak i w ubiegłym ten namiot nie został rozpisany na głównej stronie festiwalu pewnie dlatego, że był sponsorowany przez Marlboro. Podobno Heineken – sponsor imprezy miał zastrzeżenia co do publikowania tej nazwy. Miejmy nadzieję, że konkretny line-up tej sceny zostanie jakoś opublikowany żeby nie chodzić ‘na czuja’;-)

Bilety VIP

Bilety VIP to też Bilety Widmo. Nikt nic o nich nie wie, w sieci też głucho. Nie jestem jakimś tam VIPem ale ostatnio bardzo często trafiam na jakieś wzmianki o nich  Jedyne co o nich wiadomo jest to, że są drogie i zamawia się je telefonicznie w Alter Arcie. Jakie dają możliwości? Otóż te bilety dają duże możliwości ale co dokładnie – tego niestety nie wiem;-D Może ktoś ma jakieś informacje na ten temat?

Plakat

Ostatnio pojawił się nowy plakat festiwalu, jak zwykle utrzymany w zielonej kolorystyce. W tym roku nazwy zespołów są w dwóch kolorach: żółtym i białym. Nie wiem czy to tylko dla walorów kolorystycznych czy dla podkreślenia wyższości wykonawcy ale pewnie to pierwsze.

Plakat można obejrzeć pod tym adresem: klik!

Pogoda

Wczorajszego wieczoru zabawiłem się w meteorologa! Znalazłem dwie prognozy długoterminowe (www.pogodadlugoterminowa.com.pl i http://www.twojapogoda.pl) i te dwie w zasadzie się ze sobą pokrywają. Naprawdę ciepło, wręcz upalnie będzie do… 1 lipca. Później przyjdzie jakiś tam front, który będzie powodował piękne burze i obniży temperaturę nawet do 17 stopni (!) Wniosek jest prosty – zabrać dużo ciepłych ubrań, pelerynę przeciwdeszczową i kalosze, ew. buty do wyrzucenia;-D

Jedyną nadzieją na dobrą pogodę jest to, ze czasem prognoza pogody się przesuwa i deszczowo zrobi się dopiero 3/4 lipca;-) Ale wiecie - ‘nadzieja matką głupich”;-)

Artyści

Temat artystów to temat rzeka więc ograniczę się do trzech kwestii.

  • Pierwsza – koncert The Ting Tings zaplanowany na dwie godziny choć ich materiał z pierwszej płyty to niespełna 40 minut. Ciekawe co będą śpiewać przez 1h 20?
  • Myślę, że z dużym prawdopodobieństwem usłyszymy coś z nowej płyty Arctic Monkeys (premiera w sierpniu). Ich koncert zaplanowany jest równie na dwie godziny, obecny materiał to ~1h 40min więc będą bisy albo coś nowego i bisy do tego;-)
  • Bardzo ciekawie zapowiada się koncert polskiego KAMP!u. Jakis czas temu miałem przyjemność pisać o ich świetnej EPce, teraz pojawił się kolejny singiel z trzema nowymi utworami do ściągnięcia za darmo z Brennnessel.pl

W najbliższym czasie nieco więcej otegorocznym Open’erze;-)

13:53, pan-audytor , Festiwale
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 czerwca 2009
Opola żal...

Opole 2009 Kilkadziesiąt lat temu opolski festiwal rzeczywiście kreował gwiazdy, wyznaczał trendy i był wielkim prestiżowym wydarzeniem w naszym kraju. Wynikało to w znacznej mierze z monopolu jaki ówczesna władza posiadała i z którego umiejętnie korzystała. W telewizji były dwa kanały, w radiu również dwa. Nie było TVNu, POLSATu czy internetowych: MySpace’a, YouTube’a, Last.FM’a  czyli tych programów i serwisów, które pojawiły się długo po obaleniu komunizmu. Wielkość festiwalu w Opolu była kreowana przez władzę ale na scenie pojawiały się prawdziwe talenty, o których dzisiaj możemy pomarzyć…


Wraz z biegiem lat, wraz z powstawaniem nowych mediów, sieci rozprowadzania muzyki, wielkich festiwali blask Opola zaczął gasnąć a na scenie zaczęły się pojawiać takie gwiazdy jak Stachursky, Ich Troje czy Bajm… Dzisiaj agitacja ‘wyznaczaniem trendów’ czy ‘kreowaniem gwiazd’ jest najczystszą demagogią, a te hasła stały się jedynie wydmuszkami prawdziwego obrazu festiwalu organizowanego głównie ku uciesze plebsu…

Za nami dwa dni tegorocznego opolskiego festiwalu. Pierwszy dzień, jak zwykle (omijając ustawę) uszatkowany ‘końcami części n-tej’ i nafaszerowany reklamami oraz przedłużaczami  (Studio Festiwalowe) zasadniczo dzielił się na trzy części. Jak zwykle ten, który zapowiadał się najlepiej czyli koncert Debiutów nadano jako ostatni, kilka minut po 23ej. Tak to już jest, że najbardziej odkrywcze, naprawdę kreujące gwiazdy koncerty są spychane w jak najodleglejsze rejony ramówki, tak aby broń Boże nikt tego nie zobaczył. Wiadomo, TVP obcięli budżet i teraz sama musi na siebie zarabiać a takie Debiuty nigdy nie były trendy dla reklamodawców. Tylko pytanie: Gdzie jest misja?

Piątek

Koncert numer jeden piątkowego wieczoru w zasadzie w całości można by podpiąć pod tag #fail na Blipie. Wyłączam z tego grona Zbigniewa Zamachowskiego, który rzeczywiście potrafi śpiewać (jego duetu można szukać na składance Grzegorza Turnaua) ale reszta prezentowała poziom pierwszego odcinka znanego show „Jak oni spiwają!”. Wśród tego grona zdecydowanie wybił się piękny Zakościelny chcący przebić intonacją Kupichę oraz Bartosz Opania, który nie dość, że nie wyrabiał się ze śpiewaniem to jeszcze zdążył się zagłuszyć gitarą – brawo…!

Po porcji irytującej muzyki przyszła pora na Premiery. Te ‘Premiery’ zwykle nie są premierami a część z nich już od dawna jest grana przez największe stacje radiowe. W tym roku podziwialiśmy 16 ‘premier’ z czego kilka śpiewanych podobnie jak śpiewa bydło (sory za wyrażenie) wysyłane przez zespoły na finał Szansy Na Sukces ku uciesze ludu. Co ciekawe konkurs zakończył się dziwnym rozstrzygnięciem. Tak oto wspierani przez media Pectus zajął dopiero 3 miejsce (sic!), Ania Wyszkoni ‘dopiero’ drugie a pierwsze przypadło… Maćkowi Maleńczukowi. Takie rozstrzygnięcie musiało być policzkiem wymierzonym w kierunku stacji niebieskiej i żółtej. W końcu taka promocja i brak zwycięstwa? Straszne!

Co prawda piosenka „Niewielę Ci mogę dać” Maleńczuka nie była jakimś wielkim, ambitnym utworem ale spełniła swoją rolę. Podejrzewam, że TVP skorzystała z pomysłu 1 SIM = 1 SMS znanego z programu "Hit Generator" ale możliwe jest również to, że ludzie wreszcie zaczęli słuchać lepszej muzyki (w co zresztą szczerze wątpię).

Część trzecią – Debiuty obejrzałem mniej więcej do połowy. Zdążyłem zobaczyć wspaniały występ Natalii Krakowiak, przyszłej zwyciężczyni ale reszta występów przegrała z moją sennością, na którą w znacznie większym wymiarze liczyła TVP. Tym razem się udało. Cóż, gratuluję pory nadawania.


Sobota

Dwa koncerty a w zasadzie jeden koncert a drugi występ. Pierwszy kiepściutki, drugi ratował poziom sobotniego widowiska.

Koncert Superjedynek, które od dawna nie są 'super' w tym roku postanowiono zmniejszyć do trzech nominowanych ustawicznie powtarzających się w poszczególnych kategoriach. Ot takie towarzystwo wzajemnej adoracji. Superjedynki od zawsze nie świeciły przykładem dla rodzimej sceny muzycznej ale były odzwierciedleniem trendów panujących w muzyce. O poziomie widowiska, i prestiżu nagród może świadczyć fakt iż w ubiegłych latach ze statuetek mógł się cieszyć na przykład taki Stachursky;-) W tym roku do tego 'elitarnego' grona dołączył Piasek. No comment.

Druga cześć sobotniego widowiska – Noc Kabaretowa trzymała poziom. Chyba dwa lata temu, na skutek konfliktu z władzą z udziału w niej zrezygnowało kilka kabaretów kochających żartować z PISu. Efektem tego była nudna, mało śmieszna impreza, z której ludzie wychodzili w trakcie trwania. W tym roku było inaczej. Na scenie pojawili się m. in.  Łowcy.B, Paranienormalnii oraz Neo-Nówka i przyznam, że bardzo przyjemnie się to oglądało.

Koniec

Przed rokiem pisałem o Opolu jako o żenadzie. Co prawda w tym roku obeszło się bez poważnych gaf ale poziom pozostał ten sam. Przed nami niedziela, koncert hucznie zapowiadanych i ukrywanych w 'ogromej tajemnicy' duetów. Chyba nie zechce mi się tego oglądać. Wam również nie polecam;-D

14:46, pan-audytor , Festiwale
Link Komentarze (1) »
wtorek, 02 czerwca 2009
Eliza Lumley – "She talks in maths"

eliza lumleyWszyscy, którzy przeczytali tytuł tej notki a są fanami pewnego zespołu z pewnością domyślają się, że dziś będzie o Elizie Lumley, która odważyła się nagrać płytę z coverami utworów… Radiohead(!) Z premedytacją napisałem w cudzysłowie 'odważyła się' ponieważ jest to jedyna znana mi próba nagrania materiału tego zespołu w odmienionej formie co wcale nie oznacza, że owa próba była próbą w pełni udaną.

Trzeba jasno powiedzieć, że Radiohead to już żyjąca legenda. Pięć osób na czele z Thomem Yorke przez lata istnienia tworzyło i tworzy muzykę łączącą w sobie psychodeliczny rock oraz elektronikę. Radiohead to także potężna rzesza fanów, którym płyta Elizy Lumley niekoniecznie może się podobać.

Już na samym początku przyznam, ze miałem poważny problem z odbiorem tego albumu. Niemal wszystkie utwory są tak spokojnie, tak chill-outowe, że wręcz cukierkowe. Niby wszystko na tym albumie jest w porządku; pojawiają się potężne partie fortepianu, perkusji, momentami słychać saksofon, skrzypce czyli to co nadaje tej płycie bardzo jazzowy klimat. Prawda jest taka, że niby dobrze się tego słucha a tak naprawdę czegoś w tym brakuje…

Z She talks in maths jest trochę tak jak ze sławną reklamą Żywca (sorki za krypciochę;-P). Są przecież inne piwa ale one, w myśl reklamy, są "PRAWIE jak Żywiec". Podobnie jest z Elizą Lumley, która jest 'PRAWIE' jak Radiohead ale z drugiej strony to 'PRAWIE' zdaje się być za bliskim słowem w porównaniu z jej osiągnięciem.  Wersje, które mamy na jej płycie zdecydowanie odbiegają od wersji zespołu. Niestety niektóre z tych piosenek, tak mocno ubogich muzycznie straciło swoją podstawową wartość, dynamikę i przekaz. Te utwory (a mam na myśli w szczególności "High and Dry", "No Suprises" oraz "Karma Police") zdecydowanie nie powinno się grać i śpiewać w tak mocno spowolniony i ugrzeczniony sposób.

Elizie Lumley jednak coś się udało! Śpiewając "Street Spirit" uwolniła klimat piosenki a przy wielkim "Creep" pokazała światu, że można ten przebój zaśpiewać zupełnie inaczej, nie gubiąc przy tym melodii, a nawet ją trochę umilić. Takie aranże oraz wkonanie to przykład porządnych umiejętności (Eliza to śpiewaczka klasyczna) i wielkiej odwagi artystki.

Myślę, że She Talks In Math z pewnością wzbudzi skrajne emocje od zachwytu aż po ciężkie słowa krytyki. Osobiście do tej pory mam problem z oceną tej płyty. Z jednej strony jest bardzo odkrywcza, zaś z drugiej niektóre aranże, sposób śpiewania, przeciąganie fraz jest po prostu nieznośne. Podejrzewam, że dla niektórych ten album może stanowić muzyczną profanację wielkich przebojów tak zacnego zespołu.