statystyka
Katalog Dobrych Stron DI
czwartek, 31 lipca 2008
Audioriver 2008 i XIV Przystanek Woodstock już w ten weekend!

Najbliższy weekend to prawdziwa gratka dla miłośników muzyki;-)

XIV Przystanek Woodstock

Wystartuje 1 a zakończy się 3 sieierpnia, organizatorzy spodziewają się około 300 tysięcy gości. Skąd ten wynik? Odpowiedź jest prosta - wstęp na Woodstock jest darmowy a wrażeń wiele;-) Jak wiadomo Przystanek Woodstock to magia i za tą magią podążają tłumy. Oto jak przedstawia się line-up (na czerwono zaznaczyłem zespoły które polecam):

PIĄTEK, 1 sierpnia 2008

Duża Scena:

  • DAAB - 15:00, (Polska, Warszawa) - www.daab.prv.pl
  • PANTEON ROCOCO - 16:20, (Meksyk) - www.panteonrococo.com
  • LIPALI - 17:40, (Gdańsk/Bytom) - www.lipali.hardzone.pl
  • TRIBE AFTER TRIBE - 19:20, (RPA) - www.robbirobb.com
  • ŚWIETLIKI - 20:40, (Polska, Kraków) - www.swietliki.art.pl
  • LAO CHE - 22:00, (Polska, Płock) - www.laoche.art.pl
  • KARBIDO - 23:20, (Polska, Wrocław) - www.karbido.com
  • KREATOR - 00:40, (Niemcy) - www.kreator-terrorzone.de

Scena Folkowa:

  • Żywiołak - 16:45, www.zywiolak.pl
  • Ahimsa - 17:30,
  • Rajlender - 18:15, www.rajlender.pl
  • Drymba Da Dzyga - 19:00, www.drymbadadzyga.com.ua
  • Puste Biuro - 20:00, www.myspace.com/pustebiuro
  • Rzepczyno Folk Band - 20:45, www.rzepczyno.pl
  • Kapela Pieczarków - 21:30, www.kapela-pieczarkow.pl
  • Polkaholix - 22:15, www.polkaholix.de

SOBOTA, 2 sierpnia 2008

Duża Scena:

  • THEE FLANDERS - 16:00, (Niemcy) - www.theeflanders.de
  • GOOD VIBE STYLA - 17:00, (Włochy) - profile.myspace.com/goodvibestyla
  • CINKUSI - 18:20, (Chorwacja) - www.cinkusi.hr
  • MTM i 7 Tenorów z maestro WIESŁAWEM OCHMANEM – piosenki Jana Kiepury - 19:40, www.mtmoperetka.pl
  • MĘSKA MUZYKA - 20:20, (Polska, Warszawa) - www.kitonart.pl
  • ANURADHA PAL’S RECHARGE - WORLD MUSIC FUSION GROUP - 21:40, (Indie) - www.anuradhapal.com
  • VADER - 23:00, (Polska, Olsztyn) - www.vader.pl
  • CLOSTERKELLER - 00:20, (Polska, Warszawa) - www.anja.pl

Scena Folkowa:

  • Drumstein - Laureat Złotego Bączka Sceny Folkowej - 16:00, www.drumstein.com
  • The Folk Band - 16:45,
  • Laureat OTV i Fabryki Zespołów - Radio Bagdad - 17:30
  • Pietuchy - 18:15, www.pietuchy.pl
  • Atmasfera - 19:00, www.atmasfera.com
  • Ratatam - 20:00, www.ratatam.pl
  • Carrantuohill & Goście - 20:45, www.carrantuohill.art.pl
  • Witek Łukaszewski Project - 21:45, www.flamenco.redpink.pl

NIEDZIELA, 3 sierpnia 2008

  • LAUREAT ZŁOTEGO BĄCZKA - ACID DRINKERS - 18:00, www.acid-drinkers.com
  • CLAWFINGER - 19:30, (Szwecja) - www.clawfinger.net
  • THE STRANGLERS - 21:30, (Wielka Brytania) - www.stranglers.net

(zródło: serwis internetowy XIV Przystanku Woodstock)

Oczywiście oprócz muzyki organizatorzy przygotowali dla uczestników przystanku Akademię Sztuk Przepięknych czyli spotkania ze znanymi postaciami mediów, sportu, kutury i polityki (w tym roku m. in Kamil Durczok, Leszek Balcerowicz i Jan Tomaszewski), kursy pierwszej pomocy i Wodstockowe Igrzyska Olimpijskie. Zapewne O. Rydzyk i tak zaraz powie, że tam jest tylko szatan, alkohol i narkotyki;-P Na szczęscie Przystanek Woodstock ma już kryzys z ubiegłych lat za sobą;-)

Audioriver 2008

audioriver 2008Trzecia edycja Audioriver odbędzie się 1 i 2 dnia sierpnia w Płocku i jest moim zdaniem najlepszym polskim festiwalem muzyki elektronicznej i klubowej. Organizatorzy planują pobić 40 tysięczny rekord uczestników i zająć wysokie miejsce w rankingu ResidentAdvisor.net (w ubiegłym roku było to miejsce 7.). Spójrzmy na line-up (na czerwono zaznaczyłem zespoły/wykonawców/DJ'ów, których polecam):

PIĄTEK

Main Stage
20:00 – 21:30 Harper
21:30 – 23:00 Cls & Wax + K-Size
23:00 – 00:00 Visionary Underground
00:15 – 01:15 Roni Size Reprazent
01:30 – 02:30 Jungle Drummer vs DJ Fu feat MC LowQui
02:30 – 04:00 Danny Byrd
04:00 – 05:00 Sesiz

Circus Stage
19:00 – 21:00 Optymist
21:00 – 22:00 Petter von Coil vs Hagal
22:00 – 23:00 3 Channels
23:00 – 00:30 Martin Buttrich live
00:30 – 02:00 Agoria
02:00 – 04:00 Josh Wink
04:00 – 07:00 Loco Dice
07:00 – 08:00 SLG

Red Tent
20:00 – 22:00 Rogeros
22:00 – 00:00 Beats Friendly live
00:00 – 02:00 Peres
02:00 – 03:30 Leon
03:30 – 05:00 Ex-Or

Chillout
Chill Leader
Lip
Top Cut
Mat-G

SOBOTA

Main Stage
20:00 – 21:45 Electricity (Bert & Igor)
21:45 – 22:45 A Mountain of One
23:00 – 00:00 Kalabrese and his Rumpelorchestra
00:15 – 01:15 UNKLE live
01:30 – 02:30 2020 Soundsystem live
02:30 – 05:00 Dave Seaman
05:00 – 06:00 Quantum Mekk

Circus Stage
19:00 – 20:00 Cbass & Mikobene
20:00 – 21:00 Cube
21:00 – 22:00 Fresh
22:00 – 00:00 Damian Lazarus
00:00 – 01:30 Extrawelt
01:30 – 03:00 Guy Gerber
03:00 – 07:00 Ricardo Villalobos
07:00 – 08:00 Poziom X

Red Tent
20:00 – 22:00 Cuba
22:00 – 00:00 Easy
00:00 – 02:00 Glasse
02:00 – 04:00 Catz‘N Dogz
04:00 – 06:00 Luiphobia (Kuba & Grom [live drums])

Chillout
Etiop
Bshosa & Eli
Poziom X (Chilled)
Hanna Bernard

(źródło: Audioriver.pl)

Line-up w porównaniu do ceny karnetu dwudniowego robi ogromne wrażenie. Do dzisiaj (tj. 31 lipca) karnet kosztuje jedynie 35 złotych! Na przykład gdyby Josh Wink grał w jakimś znanym polskim klubie to bilety oscylowałby w okolicach 20 złotych a jak widać na line-upie oprócz Wink'a na 4 scenach wielu zacnych artystów;-) Naprawdę warto się wybrać i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie!;-)

Na rozgrzewkę polecam wszystkim sety festiwalowych artystów dostępne pod tym adresem;-)

Tak się tylko zastanawiam po co te baletki na tym plakacie Audioriver 2008?:-P

15:09, pan-audytor , Festiwale
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 lipca 2008
"Pora umierać"

pora umieraćPolskie kino od początku XXI wielku nauczyło mnie, że dobrym, polskim filmem jest dramat, najczęsciej smutny i bez happy endu jak poruszający "Plac Zbawiciela", "Komornik" ze świetnym Chyrą w roli głównej czy też "Jestem" z fantastycznie zapowiadającym się Piotrem Jagielskim. Na szczęście ten zauważalny trend powoli zanika i wśród polskich, dobrych filmów pojawiają się także i te niosące jakąś radość, bawiące ale skłaniające do przemyśleń. W ubiegłym roku podziwiałem "Sztuczki" Andrzeja Jakimowskiego nagradzane na festiwalach na całym świecie a wczoraj dzięki uprzejmości Canal+ miałem przyjemność obejrzeć "Pora umierać", nowe dzieło Doroty Kędzierzawskiej uczestniczące w konkursie Festiwalu Nowe Horyzonty we Wrocławiu.

"Pora umierać", historia mówiąca o starszej pani Anieli, mieszkanki podniszczonej willi, którą jej syn chce sprzedać bogatemu sąsiadowi przy jej wyraźnemu sprzeciwowi. Pani Aniela mieszka sama z psem - Filadelfią (albo Filą - jak kto woli). Dzień wypełniają jej podglądanie lornetką sąsiadów, czytanie wierszy, rozmowy z psem i długie godziny spędzone na wspominaniu tego, co już kiedyś się wydarzyło.

Film opraty na długich, niezwykle wymownych ujęciach (którym czasem towarzyszy równie wymowna, fortepianowa muzyka) przepełnionych monologami głównej bohaterki mógłby się wydawać bardzo nudny. A nie jest! Zasługa w tym Danuty Szaflarskiej, która mimo zacneg wieku (90lat) potrafiła stworzyć kreacje bardzo naturalną, pełną uroku i nostalgii. Sarkastycznym humorem oraz niebywałą szczerością potrafi skompromitować wysłannika sąsiada przychodzącego do niej z 'biznesikiem' czy też uszczypliwym komentarzem doprowadzić swoją arogancką wnuczkę do łez. Jako pani domu potrafi być zawistna i mściwa wobec lekceważącego ją syna i wnuczki a łaskawa dla swojej synowej, która ujęła się za nią podczas podsłuchanej rozmowy oraz bardzo rozrzutna dla oginska młodzieżowego, któremu przepisała willę. Każde zdanie i towarzyszący mu język ciała głównej bohaterki jest tak prawdopodobne, że aż trudno w nie nie uwierzyć, nie poczuć tej radości życia jaka emanuje od tej starszej (choć nie uważającej się za starszą) pani.

Po obejrzeniu "Pora umierać" odnoszę wrażenie, że starość potrafi być 'fajna', przepełniona drobnymi rozrywkami, które dają niespotykaną przyjemność i są ucieczką od szarej rzeczywistości. Dla mnie film - poezja!;-) 9,5/10

16:08, pan-audytor , Kino
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 lipca 2008
Natalia Lesz - "Natalia Lesz"

Natalia LeszMoja przygoda z debiutancką płytą Natalii Lesz rozpoczęła się od przeczytania krótkiego wywiadu z artystką w "Cogito" (wersja elektroniczna - klik). W ramce obok wywiadu przeczytałem, że Natalia była mocno zainspirowana twórczością Radiohead, Coldplay czy Pink Floyd. Pomyślałem sobie "Ta jej płyta może być niezła!". Niestety, myliłem się...

Natalia Lesz przez wielu uważana za objawienie polskiej sceny muzycznej miała zdobyć sympatię i ogromną popularność na całym świecie. Niestety prócz 24. miejsca na liście "Billboard Magazine" z remiksem "Power Of Attraction" (to już coś znaczyło) artystka nic więcej nie osiągnęła. Stała się natomiast pupilką dwóch najbardziej komercyjnych stacji radiowych w Polsce: RMF FM oraz Radia Zet, które to nadal uważają ją za fantastyczną piosenkarkę i na siłę reklamują jej płytę. Podejrzewam (a jestem pewien na 90%), że dzięki jednej z tych stacji Natalia supportowała nieudany koncert Celine Dion w Krakowie. Występy 'live' są nadal jej bardzo słaba stroną. Natalia na scenie jest stremowana, zdezorientowana i wychodzi po to aby 'odbębnić' a nie po to aby pozostawić po sobie dobre wrażenie i zaciekawić publiczność. Wnioskuje to po jej występie w Opolu. Kto widział ten wie...

Płyta "Natalia Lesz" ukazała się w kwietniu i zawiera 13 utworów wyprodukowanych przez takich producentów jak Greg Wells czy Rob Hoffman. Niestety te dość znane nazwiska w światku muzyki nie pomogły Natalii osiągnąć sukcesu a wszystkie piosenki na płycie brzmią bardzo jednostajnie, płasko i zlewają się w jeden, wielki bełkot. Nie mam ambicji 'besztać' i nie zostawiać na tym wydawnictwie suchej nitki ale tak naprawdę to jednie zremiksowany "Power Of Attraction" i "Sexuality" z posmakiem triphopu mogą się jakoś bronić na rynku. Reszta piosenek a szczególnie singlowy "Fall", który brzmi jak tani, wiejski pop to jedna wielka plama i blamaż, którego słuchałem z grymasem niezadowolenia na twarzy. Trudno mi też jest uwierzyć w jej tak bardzo ciężką pracę (motyw powtarzający się w wielu newsach na jej temat), którą doszła do współpracy ze znanymi producentami kiedy czytam, że majątek jej ojca jest szacowany na około 80 milionów złotych... Odrazu nasuwa mi się powiedzenie, że za pieniądze można kupić wszystko.

Natalia Lesz to jeden z wielu przykładów, przez które nie słucham RMFu i ZETki. Jak widać tandeta może znaleźć swoich wielbicieli ale mam nadzieję, że wśród Was ich nie znajdzie. Natalia Lesz potrafi śpiewać ale może niech zacznie śpiewać inaczej niż na tej nieszczęsnej, mało odkrywczej płycie. 1/10

sobota, 26 lipca 2008
Pete Tong - "Wonderland"

wonderlandJeden z najlepszych i najsławniejszych brytyjskich DJ'ów i producentów, autor "The Esential Selection" w BBC Radio 1 oraz prowadzący swój króciutki program - "Fast Trax" (wszystkie odcinki dostępne na YouTube) postanowił wydać dwudyskowy album zawierający jego 2,5 godzinny depphousowy set sygnowany logiem Ministry Of Sound. Twórczość Pete Tonga jest bardzo mocno związana z BBC Radio 1. Głównie dzięki tej rozgłośni, w której grywa swoje cotygodniowe, dwugodzinne sety stał się postacią bardzo popularną i rozpoznawalną na wyspach. Tak się akurat złożyło, że Pete Tong wystąpi dzisiaj na Sunrise Festival 2008, który odbywa się w Kołobrzegu.

"Wonderland" od strony technicznej prezentuje się bardzo dobrze. Jak zwykle Pete Tong dołożył wszelkich starań aby to, co udało mu się zmiksować nie budziło zastrzeżeń. Niestety strona muzyczna, a konkretnie dobór utworów budzi już większe wątpliwości. Jakiś czas temu na tym blogu rozpływałem się nad fantastycznym miksem Noisia, którzy umieścili w swoim secie aż 17 autorskich produkcji bądź remiksów. Kiedy spoglądam na dość obszerną tracklistę "Wonderlandu" z przykrością muszę stwierdzić, że tylko 2 remiksy to 'robota' Pete Tonga we współpracy z innymi producentami. Cały set śmierdzi mi trochę takim muzycznym złodziejstwem. Co prawda CD2 bardzo mi się podoba ale główne ukłony powinienem kierować w stronę tych, którzy użyczyli tych wszystkich nagrań a dopiero później w kierunku Pete, który to wszystko zmiksował... Sęk w tym, że w zasadzie na "Wonderlandzie" zarobi i wypromuje się tylko Pete Tong a wszyscy producenci muszą się zadowolić marnymi tantiemami (o ile takie wogóle były wypłacone)... Nie 'czepiałbym' się gdyby był to set typu 'yearmix' jaki wydaje rokrocznie np. Armin van Buuren, na którym zamieszczenie danego utworu jest ogromnym prestiżem dla artysty. Uważam, że na "Wonderlandzie" jakąś nobilitacją raczej nie jest...

Moim zdaiem jedynym, racjonalnym powodem dla którego został wydany "Wonderland" jest chęć 'zbicia kasy' przez Pete Tonga i jego wytwórnie (na Merlinie "Wonderland" kosztuje 67,5zł...). Tak się zastanawiam po co kupować płytę jeżeli mamy set Pete Tonga w każdy piątek o 20:00 w BBC Radio 1? Jednym zdaniem: nie taka "Kraina Czarów" jak ją malują... 3/10

PS. Od czasu premiery Pete Tong na różnego rodzaju eventach paraduje w koszulce z tym logo;-D Ciekawe czy będzie nosił ten t-shirt dzisiaj późnym wieczorem/w nocy na Sunrise Festival? Może ktoś mi napisze tutaj o tym komentarz lub na maila: pan-audytor@gazeta.pl? Mile widziane fotki;-P

czwartek, 24 lipca 2008
"Strefa Miejska" = "Miastosfera" i reszta

Roxy FM od jakiegoś czasu prowadzi ostrą ofensywę na rynku zapraszając do współpracy wielu znanych przedstawicieli sceny muzycznej. Od lutego w codziennym paśmie między 22:00 a 24:00 swoje audycje prowadzą: Artur Rojek z zespołu Myslovitz ("Rojek Alternative"), Krzysztof "Grabaż" Grabowski z zespołu Strachy Na Lachy ("Grabaż Wieczorową Porą"), Waglewski i Fisz ("Strefa Inne Brzmienia") oraz Lexus i Novika prowadzący łącznie aż 3 audycje: "Miastosferę" (Lexus&Novika), "Przelot" (Lexus) i "Leniwą Niedzielę" (Novika). Musze przyznać, że taki cotygodniowy line-up robi wrażenie i musi przyciągać zainteresowanych ambitnymi brzmieniami.

Tytuł notki wskazuje, że dzisiaj skupie się na "Miastosferze" prowadzonej przez Lexusa i Novikę. Audycja sięga swoją historią aż do Radia BIS gdzie nosiła nazwę "Strefa Miejska". Taka gra słów ale poza zmianą nazwy i paru dżinglii w trakcie nic się nie zmieniło. Autorzy programu nadal prezentują ciekawą, ambitną muzykę, komentują to, co się dzieje na scenie muzycznej, recenzują płyty i zapowiadają eventy. Miałem już dawno o tym wszystkim napisać, jednak środowy wieczór między 22 a 24 to nie jest moja ulubiona pora słuchania radia przez internet (na zwykłym odbiorniku nie mam zasięgu). Dawniej, jeszcze w Polskim Radiu BIS pora była moim zdaniem znacznie lepsza a audycja dłuższa. Była nadawana w niedzielny wieczór między 20:00 a 23:00. Dla Noviki i Lexusa nie ma to pewnie większego znaczenia bo poza "Miastosferą" oboje prowadzą swoje autorskie audycje w każdą niedziele. Warto zwrócić uwagę na powrót "Leniwej Niedzieli", niegdyś bardzo popularnego programu w Radiostacji (teraz Planeta.fm - czyt. ścierwo). Przyznam, że jeszcze "Leniwej" ani "Przelotu" nie słuchałem;-) Wszystko przede mną i mam nadzieje, że także przed Wami;-)

Na koniec garść linków:

Roxy.fm - strona internetowa Roxy FM, przez którą można słuchać radia (jeżeli ktoś potrzebuje link do słuchania w Winampie to proszę: klik!)

Novika.pl - oficjalna strona Noviki

Miastosfera.blox.pl, Przelot.blox.pl, leniwaniedziela.blox.pl - blogi z tracklistami "Miastosfery", "Przelotu" i "Leniwej Niedzieli"

19:12, pan-audytor , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 lipca 2008
The Last Shadow Puppets - The Age Of The Understatement

The Age Of The UnderstatementO tych dwóch panach, Alexsie Turnerze i Milesie Kane tworzących The Last Shadow Puppets miałem już okazję pisać jakiś czas temu (o tutaj). Wtedy zachwycałem się ich pierwszym singlem, który nosił taki sam tytuł jak i całe wydawnictwo czyli "The Age Of The Understatement". Płyta nieźle 'nabroiła' na brytyjskim rynku. Dostała się nawet na pierwsze miejsce UK TOP40 Albums i wciąż utrzymuje się na liście zajmując wysokie, 16 miejsce.

"The Age Of The Understatement" to muzyczny powrót do zespołów z lat '60 takich jak The Beatles czy The Rolling Stones. Zresztą bardzo udany powrót;-) Utwory stylizowane na tamtą 'epokę' muzyki dzięki głosom Alexa i Milesa zyskują nową jakość. Jeżeli jeszcze dołożymy brzmienie prawdziwej, londyńskiej orkiestry symfonicznej, która swoją wyrazistość eksponuje w singlowym "The Age Of The Understatement" to możemy odnieść wrażenie, że jest to płyta monumentalna, pozbawiona młodzieńczości, stylu Arctic Monkeys (gdzie śpiewa Alex Turner). Na szczęście dwóch młodych panów zdradza wiek i choć "The Age Of The Understatement" nie jest płytą stricte rozrywkową a bardziej klasyczną, poukładaną to i tak podczas jej słuchania można się nieźle 'bawić' poznając to co nieznane albo już zapomniane. Wydaje mi się, że utwory takie jak drugi singiel "Standing Next To Me", "Meeting Place" czy "Separate And Ever Deadly" mimo iż są zakorzenione stylistyce retro jednak są przeznaczone zarówno dla młodych, wciąż poznających muzykę jak i dla starszych, tęskniących za tym co już było;-)

The Last Shadow Puppets choć zaczynali od zera to potrafili nagrać coś, co zdobyło ogromną popularność dzięki stronie muzycznej a nie medialnej. Dla mnie "The Age Of The Understatement" jest lekcją dobrej, wyważonej muzyki rodem z lat '60 i choć pewnie młodzieży, kochającej brzmienia Arctic Monkeys czy Klaxons nie przypadnie do gustu to ja i tak w tym bardzo udanym eksperymencie Alexa Turnera i Milesa Kande widzę ogromny potencjał muzyczny. 8/10

sobota, 19 lipca 2008
Laurent Garnier - "The man with red face"

Dawno już pisałem na temat muzyki elektronicznej. Dzisiaj pora na artystę, który jest znany i szanowany na całym świecie. Mowa o Laurencie Garnier, który swoją muzyczną przygodę rozpoczął już ponad 25 lat temu a dzisiaj jest jednym z głównych przedstawicieli techno i elektroniki. O jego kunszcie świadczy miksowanie w legendarnym ale już nie istniejącym klubie Haçienda gdzie rozpoczynał swoją ogromną karierę.

Bardzo mocno zainteresowałem się jego postacią przez kilka miksów m. in. Pete Tonga czy Groove Armady, które miałem okazję słyszeć w ostatnich miesiącach. Laurent Garnier jest znany z fantastycznego utworu "The man with red face", który został wydany na EPce w 2000 roku i jest grany do dzisiaj a ostatnio przeżywa prawdziwy renesans. Od jakiegoś czasu i ja nie mogę się oderwać od słuchania;-) Mam nadzieję, że i Wam się spodoba (wersja LIVE poniżej):

Laurent Garnier - "The man with red face"

 
Laurent Garnier nagrał ostatnio set dla bardzo prestiżowego Resident Advisor Podcast. Niestety muszę przyznać, że miksy w jego wykonaniu do najlepszych nie należą. Brakowało mi w nim energii, emocji, czegoś co pozwoliłoby mi zapamiętać ten set na dłużej. A może to tylko moja opinia? Jeżeli ktoś się nie zgadza zapraszam na stronę z dokładnym opisem a sam set znajdziecie bez trudu na blogspotach;-)
 
PS. Przepraszam, że ostatnio nie pisałem. Byłem poza zasięgiem internetu a w 160 znakach smsa trudno coś streścić...
poniedziałek, 14 lipca 2008
Progress;-)

Publikacja części notki z mojego bloga w serwisie Infomuzyka.pl przyniosła zaskakujące efekty. Oto statystyka ze stat4u.pl:

stat4u

Powyższy obrazek pokazuje statystyki z dwóch dni podczas których informacja o mojej notce była najpopularniejsza. Niesamowity wynik 390 unikalnych odwiedzin (stanowiących ponad 50% ogółu) zanotowałem 9 lipca kiedy to link do Infomuzyki został umieszczony na stronie głównej portalu Gazeta.pl;-)

Nigdy nie przypuszczałem, że ten wynik da mi jakieś bardzo przyzwoite miejsce w TOP1000 blogów w serwisie Blox.pl. Myślałem, że będzie to miejsce w przedziale 800-1000 a tutaj niespodzianka:

staty 

Pozostało mi tylko podziękować WSZYSTKIM za ten wspaniały wynik mojego bloga. Mam nadzieje, że niektóre osoby, które odwiedziły w ostatnich dniach tego bloga będą zaglądać tu jeszcze nie raz;-) Obiecuję, że dołoże wszelkich starań aby wszystkie notki trzymały poziom;-) (ale to dumnie zabrzmiało:-D)

PS. Wszystkich, którzy czują się w jakiś sposób urażeni moimi błędami związanymi z brakiem 'ą' i 'ę' bądź błędami składniowymi wynikającymi z mojego lenistwa (:-P) pragnę z góry przeprosić. Wszelkie błędy są poprawiane natychmiast po wykryciu;-)

13:02, pan-audytor , Inne
Link Komentarze (2) »
piątek, 11 lipca 2008
Sigur Ros - Með suð í eyrum við spilum endalaust

sigur ros"Með suð í eyrum við spilum endalaust" to już siódmy longplay jednego z moich ulubionych zespołów - Sigur Ros. Grupa jest znana na całym świecie dzięki wspaniałym, dość orientalnym dźwiękom inspirowanych zimną, surową Islandią. W islandzkim były nagrywane wszystkie ich dotychczasowe wydawnictwa choć na nowej płycie pojawił się pewien rodzynek ale o tym nieco dalej. O Sigur Ros miałem już okazję pisać przy filmie "Heima", którego byli współtwórcami i głównymi bohaterami. W Polsce wystąpili na Openerze 2006 a ich kolejny występ jest zapowiedziany na 20 sierpnia w Warszawie w Parki Sowińskiego (a może organizatorzy się rozmyślą i po raz 3 przeniosą lokalizację?). Niestety ich koncert będzie skierowany do tych z grubym portfelem: bilet (tylko) 130 złotych;-) Ktoś planuje rozbić świnkę?;-P Ale mniejsza z tym, pora napisać coś o nowej płycie;-)

"Með suð í eyrum við spilum endalaust", tytuł przy którego wymowie można sobie połamać język znaczy mniej więcej: 'Z brzęczeniem w uszach gramy bez końca' ijego brzmienie jest trochę inne i nieco różni się od pozostałych albumów. Poprzednie płyty były melancholijne, wyniosłe i naprawdę bardzo ambitne. "Með suð í eyrum við spilum endalaust" to płyta bardziej żywa, energiczna choć nie pozbawiona zupełnie dawnego, wspaniałego brzmienia ale również bardzo ambitna. Kiedy usłyszałem po raz pierwszy ich nowy teledysk "Gobbledigook" myślałem, że w podobnym klimacie będzie cała płyta jednak trochę się myliłem;-) Na płycie można znaleźć utwory podobne do singla takie jak: "Vid Spilum Endalaust" czy "Inni Mer Syngur Vitleysingur" wpaniale zaśpiewane i żywiołowo zagrane ale również fantastyczne, ballady: "Godan Daginn", "Ara Batur" czy monumentalny "Festival". Niestety nie przekonał mnie ich pierwszy utwór zaśpiewany po angielsku. Niby nic mu nie brak, jest bardzo nastrojowy, przemyślany ale idea nagrywania po angielski, tak jak to robi 99% miedzynarodowych artystów jakoś mnie nie przekonuje. Uważam, że Sigur Ros traci na śpiewaniu po angielsku dlatego, że między innymi przez tworzenie w islandzkim grupa zdobyła swoją popularność... Mam nadzieje, ze to jednorazowy 'wybryk';-P

Poprzednie płyty Sigur Ros są do siebie raczej podobne w brzmieniu. Nowe wydawnictwo jest takim małym przełomem w ich twórczości i moim zdaniem ta dość eksperymentalna płytka się broni na rynku. Nie mam nic przeciwko żywiołowym utworom ale mam nadzieję, że więcej po angielski śpiewać nie będą;-) 9/10.

czwartek, 10 lipca 2008
Fabriclive.40 Noisia

Fabriclive.40 NoisiaNigdy nie przepadałem specjalnie za Drum&Bass'em (DnB) i wszelkie sety, produkcje omijałem szerokim łukiem. Głównie odstraszało mnie jego 'zabójcze' tempo dochodzące do 180 uderzeń na minutę. Jednak skusiłem się a do wysłuchania miksu Noisia a skłoniły mnie trzy argumenty. Po pierwsze set był nagrywany dla (chyba) najbardziej prestiżowej wytwórni na świecie - Fabric, która promuje muzykę z najwyższej półki. Drugi powód to mój ogromny pociąg do eksperymentowania i szukania nowych brzmień a trzeci to intrygująca nazwa - Noisia i ciekawa, choć bardzo prosta okładka. Tym razem udało mi się trafić w 10tkę;-)

Noisia to holenderski kolektyw składający się z Thijs De Vlieger'a, Nik'a Roos'a oraz Martijn'a Van Sonderen'a, którzy już od kilku lat są obecni w światowej czołówce DJów i producentów D'n'B. Nie będę pisał o nich więcej bo o tym gatunki jak i ludziach z nim związanych wiem tyle co statystyczny Polak. Dlatego trudno mi jest napisać o ich inspiracjach, historii tworzenia i powiązaniach z innymi twórcami ponieważ musiałbym pisać o czymś, o czym nie mam zielonego pojęcia. Nawet w Polsce kojarzę tylko Rosa i Simbe - DJów grających m. in. DnB więc co tu pisać o świecie;-P

Wydawnictwo kolektywu Noisia składa się z 29 świetnie zgranyh kawałków stanowiących dokładnie 69 minut. Wiekszość z nich (czyli jak dobrze liczę 17 utworów) to autorskie produkcje bądź remiksy Noisia. Także w większości są to produkcje scricte DABowe a długość każdej nich rzadko przekracza 2 minuty. Przy tworzeniu tego wydawnictwa holendersie trio miksując DnB ociera się o techno, breakbeat a momentami tech-house. Całość jest tak spójna, że gdy słucha się tego setu w całości wcale nie można odczuć, że 'za minutę-dwie' panowie miksują kolejny kawałek;-) Naprawdę miło się zaskoczyłem kiedy przeczytałem tracklistę po wysłuchaniu;-D

Fabriclive.40 w wykonaniu Noisia to fantastyczne wydawnictwo, od którego nie oczekiwałem wiele. To jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że warto eksperymentować muzycznie; szukać nowych brzmień, rytmów, gatunków bo wśród tych nieodkrytych można znaleźć prawdziwe perełki takie jak ta! Po raz pierwszy na tym blogu, w pełni zasłużenie przyznaję 10/10;-)

 
1 , 2